Reparacje: jedna zasada dla Moskwy i Berlina
Reparacje: jedna zasada dla Moskwy i Berlina. "Nie można jedną ręką wystawiać rachunku Moskwie, a drugą chować do archiwum"
Dla Polski to interesujący precedens. Nie dlatego, że sytuację Ukrainy można mechanicznie porównać z polskimi roszczeniami wobec Niemiec. Różne są epoki, podstawy prawne i polityczne okoliczności. Ważniejsza jest sama zasada: państwo, które napada, niszczy miasta, infrastrukturę, gospodarkę i ludzkie życie, nie może oczekiwać, że po zakończeniu wojny rachunek zostanie po prostu zamknięty.
Europa długo miała problem ze słowem „reparacje”. Brzmiało zbyt historycznie, zbyt politycznie, zbyt niewygodnie. Dziś jednak wraca ono do unijnego języka za sprawą rosyjskiej agresji na Ukrainę. Europejskie instytucje coraz częściej posługują się pojęciem „reparations loan” – pożyczki bazującej na zamrożonych rosyjskich aktywach, która miałaby służyć obronie i odbudowie Ukrainy.