Przymierze ludu i niebios Anno Domini 1956. "Maryjność jako fundament"Przymierze ludu i niebios Anno Domini 1956. "26 sierpnia mija 70 lat od złożenia Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego"

26 sierpnia mija 70 lat od złożenia Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Jakie było ich znaczenie? Czy zostały one wypełnione? Czy pozostają aktualne?
Ten widok przypominał sceny ze Starego Testamentu. Był jakby żywcem wyjęty z Księgi Nehemiasza, gdy w 444 r. przed Chrystusem kapłan Ezdrasz stanął na podwyższeniu przed Bramą Wodną w Jerozolimie, by odczytać Prawo Boże, a zgromadzony lud zakrzyknął: „Amen!, amen!”, co znaczy: „Niech tak się stanie”. Dokładnie 2,4 tys. lat później, 26 sierpnia 1956 r., wokół jasnogórskich murów zgromadziło się około miliona wiernych, którzy po każdym wezwaniu głównego celebransa powtarzali:
Królowo Polski, przyrzekamy!
Przymierze narodu z Bogiem
Paralela nie była przypadkowa. Pomysłodawca wydarzenia, prymas Stefan Wyszyński, hołdował biblijnej koncepcji narodu. W jego ujęciu był to lud pielgrzymujący przez dzieje i w tej wędrówce zawierający przymierza z Bogiem. Na początku owe uroczyste akty dotyczyły jedynie Izraelitów jako ludu wybranego. Tak było za czasów Mojżesza pod Synajem czy Jozuego w Sychem, gdy cały naród stawał przed Panem i publicznie zobowiązywał się do dochowania wierności Najwyższemu. Po Chrystusie jednak każdy naród, który przyjmował chrześcijaństwo, stawał się przez to na swój sposób wybrany i mógł zawierać przymierza z Bogiem. Dotyczyło to również Polski, która jako wspólnota wynurzyła się z wód chrzcielnych piastowskiego księcia Mieszka I.
Według prymasa takim rodzajem przymierza były m.in. śluby Jana Kazimierza. Stefan Wyszyński uświadomił sobie znaczenie tego wydarzenia, gdy został uwięziony przez komunistów. Władze co jakiś czas zmieniały miejsce jego pobytu, obawiając się, że wierni mogą uwolnić dostojnika. 6 października 1954 r. kardynał trafił do Prudnika na Śląsku Opolskim. Czytając w celi „Potop” Sienkiewicza, przypomniał sobie, że niedaleko miejsca, w którym się znajdował, 300 lat wcześniej przebywali król Jan Kazimierz i prymas Wacław Leszczyński. Obaj schronili się na południu kraju przed Szwedami, by wspólnie radzić, jak ratować ojczyznę przed najeźdźcami ze Skandynawii.
28 października 1955 r. prymas został przewieziony z Prudnika do Komańczy. Podróżował na wschód tym samym szlakiem, którym 300 lat wcześniej podążał do Lwowa Jan Kazimierz. Po drodze przejeżdżał m.in. obok przełęczy, gdzie według opisu Sienkiewicza król został ocalony od śmierci przez górali. Po tamtym zdarzeniu uratowany władca postanowił ogłosić Maryję Królową Polski. Tak doszło do ślubów, złożonych przez monarchę we lwowskiej katedrze 1 kwietnia 1656 r.
