Łyso wam, Polacy? "100 konkretów na 100 dni"Łyso wam, Polacy? „100 konkretów na 100 dni: Wystarczy dać nam rządzić” pomysły podatkowe Tuska nic nie dają najbiedniejszym

Minęło już 985 dni, od kiedy Donald Tusk zaprzysiągł swój rząd, a „100 konkretów na 100 dni” stanowiło główny gadżet sejmowego exposé. Najważniejszy z nich – podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, dzięki któremu osoba zarabiająca 6 tys. brutto nie zapłaciłaby ani złotówki PIT – pozostał wyłącznie na papierze.
W kampanii wyborczej deklaracje brzmiały buńczucznie: „Wystarczy dać nam rządzić”. Tusk zapewniał, że dzięki Andrzejowi Domańskiemu, prawej ręce premiera, prace nad niższymi podatkami ruszą już pierwszego dnia. Dziś ten sam polityk razem ze wspomnianym Domańskim, już w roli ministra finansów, tłumaczy wszystko „odpowiedzialnym podejściem do budżetu” i liczy na pochwały zamiast przeprosin za wprowadzenie obywateli w błąd.
Słowa lidera Koalicji Obywatelskiej z kampanii i te wypowiadane po wyborach brzmią jak ponury żart. Najpierw pretekstem była troska o samorządy (bo akurat trwała kampania samorządowa). Potem „pojawiła się” (trwająca przecież od lat) wojna i konieczność zbrojeń. Nawet koalicjanci z Lewicy otwarcie przyznają, że pomysły podatkowe Tuska nic nie dają najbiedniejszym, a w realne podwyższenie kwoty wolnej po prostu nie wierzą – zastrzegając przy tym, że to przecież nie ich obietnica, tylko KO. Chętnie czerpią korzyści z zasiadania w rządzie i państwowych spółkach, ale odpowiedzialności za los obywateli, którzy dali im tę władze, nie ma żadnej.
