Kariera na dopalaczu. Nowa Ewa KopaczKariera na dopalaczu. Nowa Ewa Kopacz. Umieścili ją wysoko na liście szkodników z obecnego rządu

Ekspresowe tempo awansów Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej może rodzić podejrzenie, że jest sztucznie pompowana, aby zyskać rozpoznawalność i popularność. Pytanie tylko, jaki jest cel tych działań. Bo ciężko uwierzyć, że dzieje się to spontanicznie.
Ostatnio coraz częściej pojawiają się spekulacje na temat niepewnej przyszłości obecnego rządu. Z wielu stron słyszymy, że Donald Tusk ma się obawiać porażki w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Powodów ku temu rzecz jasna nie brakuje, bo właściwie nie ma dnia bez afery, która rujnuje wizerunek ekipy rządzącej.
Trudno dziś oceniać, na ile te spekulacje są prawdziwe, faktem jest jednak, że obecne notowania KO nie gwarantują jej stabilnej większości w przyszłym Sejmie, a każdy kolejny miesiąc może pogorszyć sytuację. Niewykluczone więc, że Tusk – podobnie jak w 2014 r. – szykuje wariant ratunkowy. Skądinąd wiadomo, że premier bardzo źle znosi przegraną, więc być może znowu będzie chciał przerzucić odpowiedzialność za własne rządy na cudze barki.
Nowa Ewa Kopacz
Za poprzednich rządów Tuska, które skończyły się jego spektakularną ewakuacją do Brukseli, to ciężkie brzemię spadło na Ewę Kopacz. Ówczesna premier po zaledwie roku sprawowania funkcji i przegranej PO w wyborach 2015 r. ostatecznie wypadła z krajowej polityki, urządzając się na koniec w Parlamencie Europejskim.
Dziś w podobnym kontekście mówi się o wiceminister obrony narodowej Magdalenie Sobkowiak-Czarneckiej. To właśnie ona – według różnych domysłów – miałaby się stać „nową Ewą Kopacz”, która w przeddzień spodziewanej katastrofy przejmie ster rządów od Tuska, biorąc na siebie wszystkie przewiny poprzednika.
