Zatruta atmosfera. Węgry: Poparcie dla TISZY spadło do 61 proc.!Zatruta atmosfera. Polityczna zemsta nowego premiera Pétera Magyara na Węgrzech „skończyły się rządy prawa”

Premier Węgier Péter Magyar chce się pozbyć opozycyjnego Fideszu. Już tuzin osób związanych z partią Viktora Orbána trafiło do aresztu pod zarzutem korupcji. Ale poparcie dla nowego rządu słabnie
Prawdopodobnie najcięższym więzieniem na Węgrzech jest zakład karny w Szegedzie, szerzej znany jako Csillag (pol. gwiazda), w którym mieści się ok. 1,5 tys. osadzonych. I to nie byle jakich. Za murami, wzniesionymi 140 lat temu, pozostają najgroźniejsi przestępcy – mafijni zabójcy, mordercy i gwałciciele. A także – od końca czerwca – Balázs Bús, były burmistrz dzielnicy Óbuda w Budapeszcie, wieloletni wiceprezes Narodowego Funduszu Kultury NKA, przyjaciel Polski i Polaków, odznaczony za swoje liczne dokonania – jak stworzenie w stolicy Węgier Parku bł. ks. Jerzego Popiełuszki czy współufundowanie monumentalnego Pomnika Zbrodni Katyńskiej – Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP. Trafił tam podejrzany o „oszukańcze przywłaszczenie środków, powodujące znaczne straty finansowe”. W przeciwieństwie do wielu recydywistów osadzonych w zakładzie, na razie nie postawiono mu żadnych konkretnych zarzutów. Mimo to został objęty specjalnym nadzorem, w ramach którego jest ściśle izolowany od innych więźniów i może opuszczać celę tylko na godzinę dziennie.
Dla jego towarzyszy z Fideszu to polityczna zemsta nowego premiera Pétera Magyara (w sumie aresztowano aż sześć osób odpowiedzialnych za podział dotacji w Narodowym Funduszu Kultury). Według nich z rzekomo sprzeniewierzonych 17 mld forintów (46 mln euro/200 mln zł) „na cele kampanii Fideszu” – czytamy na łamach dziennika „Magyar Nemzet” – wydano „zaledwie ułamek”. I to prawidłowo, czyli przyznając je artystom. Twierdzi tak również sam Balázs Bús, który podkreślił w oświadczeniu opublikowanym w lipcu na Facebooku, że na Węgrzech „skończyły się rządy prawa”.
Toczy się przeciwko mnie sfabrykowane postępowanie. […] Jestem więźniem politycznym. Moją jedyną 'zbrodnią' jest to, że byłem członkiem Fideszu
– napisał.
Bezwzględne rozliczenia
Nie jest to zresztą jedyna afera korupcyjna, w którą ma być zamieszany. Druga dotyczy czasów, kiedy był burmistrzem dzielnicy Óbuda w Budapeszcie. Ta sprawa ciągnie się od lat i dotyczy licznych samorządów oraz partii politycznych, również tych z lewicy. Prokuratura twierdzi, że Bús przyjął łapówki w wysokości 150 mln forintów (ok. 1,8 mln zł), m.in. w ramach ustawionych przetargów. Temu były burmistrz również stanowczo zaprzecza. Pozostaje pytanie, czy zarzuty o korupcję uzasadniają areszt śledczy w najcięższym zakładzie karnym w kraju, w zapluskwionej celi, łącznie z całkowitą izolacją. Prokuratura uważa, że tak, bo istnieje ryzyko ucieczki. Opozycyjny Fidesz widzi w tym szykany i represje oraz próbę kryminalizacji i zniszczenia opozycji za pomocą sfabrykowanych zarzutów.
