Liberalna demokracja na Węgrzech. "Magyar ogłosił 1243 konkretów"Liberalna demokracja na Węgrzech. " To na nas testowane jest, jak daleko posunąć się może europejska oligarchia w obronie swojej władzy"

„Niespełna cztery miesiące od zwycięskich wyborów parlamentarnych przywódca TISZY zrobił więcej dla odbudowy państwa i rozliczenia z korupcją niż polski premier w ciągu przeszło trzech lat” – ogłasza publicysta „Rzeczpospolitej” Jędrzej Bielecki. Tak propagandziści establishmentu nazywają bezprecedensowe rozmontowywanie demokracji i państwa prawa.
Kilka felietonów wstecz cytowałem kardynała z Gwinei Roberta Saraha, który wskazywał neokolonialną postawę UE wobec ludów Afryki. Identyczny jest stosunek establishmentu unijnego do krajów Europy Środkowo-Wschodniej, takich jak Polska czy Węgry. To na nas testowane jest, jak daleko posunąć się może europejska oligarchia w obronie swojej władzy i przywilejów i na ile zrezygnować choćby z pozorów cywilizowanej polityki.
Program taki usiłował zrealizować Donald Tusk, ale na przeszkodzie stanęło mu zwycięstwo Karola Nawrockiego. Péter Magyar, który w ostatnich wyborach na Węgrzech zdobył większość konstytucyjną, nie trafia na takie bariery.
Wprowadzona w trybie natychmiastowym ustawa, która ogranicza możliwość zasiadania w parlamencie do trzech kadencji, a sprawowanie funkcji premiera do dwóch, przedstawiana jest jako akt identyczny z limitowaniem kadencji prezydenckiej czy innych ważnych urzędów w rozmaitych konstytucjach. W rzeczywistości jest niespotykanym uderzeniem w bierne i czynne prawa wyborcze. Wbrew elementarnym zasadom działa wstecz, a wyeliminować ma głównych konkurentów obecnej władzy, gdyż uniemożliwia start w wyborach elicie Fideszu i jego liderowi Viktorowi Orbánowi. Serwery i dokumenty tej partii przejęte zostały przez obecną władzę.
