WYWIAD. Leszczyńska: Trzeba zajrzeć do komputera i telefonu KacprzykaWYWIAD. Magdalena Leszczyńska: Trzeba zajrzeć do komputera i telefonu Kacprzyka

Gdyby w sprawie Dawida Kacprzyka wszystko działo się zgodnie ze sztuką, okolicznościami i wagą sprawy, powinno się postawić mu zarzuty przynajmniej w tym zakresie, w którym nie ma wątpliwości. Dlatego uważam, że w przypadku dr. Kacprzyka – przynajmniej co do części nieprawidłowości – widzimy opieszałość prokuratury.
Z Magdaleną Leszczyńską, adwokatem współpracującym z Centrum Interwencji Procesowej Instytutu Ordo Iuris, rozmawia Jerzy Szmit
Jerzy Szmit: Afera w Warszawskim Szpitalu Południowym wybuchła w czerwcu, a do tej pory jej główny bohater, Dawid Kacprzyk, nie został ani zatrzymany, ani nawet przesłuchany. Opieszałość prokuratury?
Magdalena Leszczyńska: Zgodnie z procedurami, kiedy w toku prowadzenia śledztwa zebrano materiał, który uzasadniałby przedstawienie w przyszłości Dawidowi Kacprzykowi zarzutów, lub gdy ten materiał istniał już w chwili wszczęcia postępowania, to prokurator wręcz nie powinien go słuchać jako świadka. Sąd Najwyższy potwierdził uchwałą, że w stosunku do osoby, wobec której istnieje przypuszczenie, że dopuściła się czynu zabronionego i może zostać wydane postanowienie o przedstawieniu zarzutów, nie powinno się stosować trybu słuchania jako świadka. Poza tym Dawid Kacprzyk mógłby teraz odmówić odpowiedzi na pytania, a nawet gdyby złożył zeznania jako świadek, to w sytuacji postawienia mu zarzutów nie mogą być one wykorzystane w dalszym postępowaniu.
Czyli może spokojnie chodzić na wolności.
Na obecnym etapie tak. Nie ma zarzutów, nie są stosowane żadne środki zapobiegawcze, takie jak poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju czy zakaz kontaktowania się ze świadkami i pokrzywdzonymi.
Czy wystawianie faktur za dyżury na SOR i uczestnictwo w tym samym czasie w sesjach rady dzielnicy albo fakt, że nie miał uprawnień do wykonywania zadań, które realizował, to nie są sprawy oczywiste i zarzuty nie powinny być postawione niezwłocznie?
Tak, w takiej sytuacji prokurator powinien po prostu postawić zarzuty i wtedy słuchać go jako podejrzanego. Postawienie zarzutów jest często czynnością końcową w śledztwie, ale nie zawsze. Jeżeli mamy sprawę jednoznaczną, np. prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, to natychmiastowe postawienie zarzutów jest naturalne. Dlatego uważam, że w przypadku dr. Kacprzyka – przynajmniej co do części nieprawidłowości – widzimy opieszałość prokuratury.
Nie przeszukano też komputera, mieszkania, nie zabezpieczono telefonu, bilingów. To pozwoliłoby na wyjaśnienie wielu kluczowych wątków, powiązań, zależności, kontaktów.
Tak, to byłyby kluczowe dowody wyjaśniające, jak został zbudowany ten system i jak funkcjonował, kto nim kierował, kto z niego korzystał. Należy również zauważyć, że w zakresie np. bilingów prokurator może wydać odpowiednie postanowienia o zwolnieniu operatorów z tajemnicy komunikacyjnej także na obecnym etapie śledztwa, gdy nikomu nie przedstawiono zarzutów.
