Walka o „duszę” wojska. "Czyje będzie wojsko"Walka o „duszę” wojska. "Czeka nas brutalna wojna między rządem a zwierzchnikiem Sił Zbrojnych RP"

Tegoroczna defilada w święto Wojska Polskiego stanowiła największą dotychczasową prezentację potencjału naszej armii, ale jednocześnie była jeszcze większym skandalem politycznym. Pokazem bezpardonowej partyjniackiej walki o to, czyje będzie wojsko. Niestety czeka nas brutalna wojna między rządem a zwierzchnikiem Sił Zbrojnych RP, czyli prezydentem Karolem Nawrockim.
W przypadku tego konfliktu łatwo jest wskazać winnego. Tego, kto zaczął i wybiera konfrontację zamiast szukania konsensusu. To rząd Donalda Tuska. Od kilku dni przed świętem Wojska Polskiego ekipa Tuska całkowicie jawnie sygnalizowała, że zaatakuje prezydenta – w kwestii wojska, zbrojeń i w ogóle bezpieczeństwa kraju.
Rząd uderzy w prezydenta w Święto Wojska
– to tytuł artykułu dziennikarza słynącego z bardzo bliskiej zażyłości z politykami Koalicji Obywatelskiej, zamieszczonego na prorządowym portalu. Expressis verbis opisano tam intencje strony rządowej:
Pałac alergicznie reaguje na hasło defilady. Oczywiście pan prezydent jest głównym mówcą, ale to MON jest organizatorem. Hasło było oczywiście naszym pomysłem
– słyszymy w rządzie.
Przebieg święta potwierdził to wszystko. Podczas defilady hasło SAFE eksponowano w każdym możliwym kontekście, w sposób wręcz namolny. Agresywne było przemówienie Tuska wygłoszone tuż przed główną defiladą w stolicy. W ramach parady wojskowej wzywał, aby skończyć „ze złą polityką niektórych partii w Polsce”, czyli atakował opozycję przy okazji święta.
Polska będzie bezpieczna tylko wtedy, kiedy w Polsce nie będzie zdrady, skrajnej głupoty i nieodpowiedzialności
– stwierdził, aby za przejaw zdrady uznać sprzeciw wobec pożyczki SAFE.
Trzeba też przypomnieć nieustanne ataki czy wręcz obrażanie prezydenta przez wiceszefa MON Cezarego Tomczyka. To niemal poziom posłów Zembaczyńskiego i Frysztaka, z tą jednak różnicą, że mówimy tu o wiceministrze obrony, a co najważniejsze – jednym z najbardziej zaufanych współpracowników Tuska. Można mieć 100-procentową pewność, że ataki Tomczyka nie są wyrazem jego pobudliwego charakteru, lecz częścią zaplanowanej kampanii.
Komu ufa wojsko?
Jesteśmy świadkami walki o „duszę” wojska. O to, kogo poprze w wyborach większość żołnierzy, ich rodziny i ludzie ogólnie związani z obronnością. Również o to, kto w oczach całego społeczeństwa będzie uważany za lepszego gwaranta naszego bezpieczeństwa – prezydent czy rząd.
W tej walce lepszą pozycję wyjściową ma prezydent. Jest bardziej lubiany przez większą część armii, rodziny żołnierzy, a także wszystkich, którzy w ostatnich latach przeszli przez wojsko – emerytów wojskowych, byłych żołnierzy WOT i innych. Dodajmy do tego mieszkańców miast garnizonowych, których również można zaliczyć do okołowojskowego ekosystemu. Razem to ogromna masa wyborców, co najmniej setki tysięcy ludzi.
Wiadomo, że 1 czerwca 2025 r. przytłaczająca część żołnierzy głosowała na Karola Nawrockiego. Czy dzisiaj tego żałują? Nic na to nie wskazuje. Nie ma szczegółowych badań, które by pokazywały, jak w tym kręgu zmieniało się poparcie dla obecnego prezydenta. Ogólne wyniki są jednak oczywiste: w całym społeczeństwie poziom sympatii do Karola Nawrockiego wzrósł. Pokazują to badania zaufania, rewelacyjne na tle innych polityków, zwłaszcza premiera Tuska i jego ekipy.
