Taniej niż nad Bałtykiem. "Taka właśnie jest Japonia"Taniej niż nad Bałtykiem. "Ogrom możliwości, jakie daje największe miasto globu, jest trudny do wyobrażenia"

japonia.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Podróż do Japonii nie jest tania, choć dla amatorów lotniskowych przesiadek nie będzie dużo droższa od wyprawy kamperem do Hiszpanii. Na miejscu – poza szybkim transportem – wszystko jest jednak znacznie tańsze niż w Polsce, a turystycznych atrakcji – znacznie więcej niż nad Bałtykiem. To zupełnie inny świat.

Tego lata po raz trzeci zawitałem do Japonii. Osiem lat temu, kiedy dotarłem tam po raz pierwszy, miałem wrażenie, jakbym znalazł się na innej planecie. Tym razem ta obca cywilizacja nie była dla mnie już taka enigmatyczna. Lata studiowania kultury i historii Kraju Wschodzącego Słońca zaowocowały znacznie bardziej kompletną i przede wszystkim świadomą eskapadą.

Tym razem trasa wiodła przez miejsca trochę mniej popularne, ale bardziej odpowiadające moim zainteresowaniom. Za pierwszym razem nie byłem jeszcze w stanie określić, co najbardziej pociąga mnie w Japonii. Wyprawa ograniczała się głównie do największych atrakcji turystycznych. Tym razem też ich nie zabrakło, bo nie sposób oprzeć się urokowi architektury japońskich zamków i świątyń. Jednak miejsc godnych zobaczenia nie brakuje również poza głównym szlakiem. A może tam jest jeszcze ciekawiej.

Oczywiście wyprawa do Kraju Kwitnącej Wiśni bez żmudnych przygotowań i zwiedzanie jedynie Tokio i Kioto też nie są pozbawione sensu. Liczba miejsc godnych zobaczenia tylko w tych dwóch miastach wystarcza na wiele tygodni. Japonia – z jej kulturą kształtowaną przez tysiąclecia i jakże inną, wyspiarską przyrodą – jest dla przyjezdnych niemal jak Disneyland, który notabene też tam znajdziemy, wystarczy dojechać kolejką z centrum stolicy.

Miła dla portfela

Sam przelot nie jest najtańszy, bo ceny bezpośredniego, 12-godzinnego połączenia z Warszawy do Narity – wielkiego lotniska oddalonego od Tokio o ok. godzinę jazdy pociągiem – zaczynają się od 4 tys. zł. Można znaleźć bilety tańsze o połowę i więcej, ale wówczas należy liczyć się z minimum dwiema przesiadkami oraz znacznie dłuższym czasem lotu i oczekiwaniem na połączenia.

Wysoki koszt biletu rekompensują ceny na miejscu. Obecny, znacznie korzystniejszy niż kilka lat temu kurs jena do złotówki sprawia, że wszystko poza transportem jest znacznie tańsze niż w Polsce. Koszty przemieszczania się koleją można obniżyć, kupując przed przylotem Rail Pass – dostępny wyłącznie dla turystów karnet ważny przez tydzień, dwa lub trzy tygodnie – w zależności od potrzeb i tego, ile chcemy za niego zapłacić.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/35
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.