Minister spraw wewnętrznych, a partyjnie szef warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej przekonuje teraz, że nie był promotorem Dawida Kacprzyka - lekarza milionera, radnego KO z Ursusa, od którego wybuchła potężna afera szpitalna. „Fakty są takie, że to ja zablokowałem jego start do Rady miasta stołecznego Warszawy” - powiedział dumny z siebie Marcin Kierwiński Tok FM. Coś niesamowitego!
Jak to Kierwiński miał „zablokować” Kacprzyka
Nazwisko Marcina Kierwińskiego pada obok Rafała Trzaskowskiego, prezydenta stolicy, gdy mowa o politycznej odpowiedzialności za aferę ze Szpitalem Południowym i Dawidem Kacprzykiem. Medialne doniesienia mówią także o rozpoczętej już wojnie obu frakcji w kontekście tegoż skandalu. A przypomnijmy, wspomniany lekarz-milioner był działaczem KO i radnym tej partii w warszawskim Ursusie.
Jednak Kierwiński za wszelką cenę chce odrzucić zarzuty o osobistą odpowiedzialność.
Będę mówił za siebie (…). Nie, nie byłem promotorem pana Dawida Kacprzyka
— stwierdził szef MSWiA w Tok FM.
Fakty są takie, że to ja zablokowałem jego start do Rady miasta stołecznego Warszawy. Fakty są też takie, że niezależnie od tej narracji publicystycznej (…) pan Kacprzyk nie był członkiem władz Platformy, czy wcześniej Platformy, teraz Koalicji, na żadnym poziomie, ani powiatu, ani regionu
— próbował się bronić.
Dlaczego miał zablokować start Kacprzyka? Kierwiński opowiedział o tym, że podczas kampanii wyborczej w 2023 roku młody lekarz miał być wśród tych osób, które „nie zachowywały się w tej kampanii fair wobec niektórych kandydatów”.
Co zresztą naturalne, wielu działaczy wspiera podczas kampanii wyborczej jakiegoś określonego swojego kandydata, licząc, że zostanie on posłem. Pan Kacprzyk też takiego kandydata wspierał. Kampania, która była prowadzona przez właśnie sztab tego kandydata była kampanią nieakceptowalną z punktu widzenia wewnętrznych standardów i takiego koleżeństwa w ramach Koalicji Obywatelskiej
— dodał.
„Przecież wiadomo, że byśmy zareagowali”
Na tym nie koniec, bo Kierwiński próbował wybielić całą warszawską KO, za którą przecież odpowiada.
Przecież gdyby ktokolwiek wiedział, ktokolwiek z decydentów wiedział, o tym, że pan Kacprzyk zarabia takie pieniądze i że są takie problemy w tym szpitalu, to przecież wiadomo, że byśmy zareagowali w imię odpowiedzialności za formację
— stwierdził.
Ciekawe. Bo to właśnie wydaje się najmniej pewne!
Czytaj także
olnk/TOK FM
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763969-dajcie-mu-jeszcze-medal-kierwinski-opowiada-o-kacprzyku
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.