Prawdziwa #dobrazmiana jest dziś tam, gdzie zachodzi mentalne odspawanie od wieloletnich wpływów w III RP. Ten proces jeszcze potrwa, ale będzie oczyszczający

Fot. Profil Beaty Szydło na FB
Fot. Profil Beaty Szydło na FB

Tych z państwa, którzy czytają nasz portal regularnie, nie trzeba przekonywać, że przynajmniej niektóre z licznych działań nowej władzy nie spotykają się z hurraoptymizmem i gorącym entuzjazmem. Nie brakuje głosów krytycznych w poszczególnych sprawach: taktyki w kwestii Trybunału Konstytucyjnego, zmian personalnych w mediach publicznych, pomysłów na swoisty reset w Instytucie Pamięci Narodowej i drobniejszych problemów. Wszystko to jest czymś naturalnym i wręcz oczywistym w debacie publicznej, która jest nie kibolskim pałkarstwem, ale krytycznym spojrzeniem na rzeczywistość - nawet w czasach szczęśliwie poplatformerskich.

WIĘCEJ:

Wildstein: Odwołanie Andrzeja Mietkowskiego to triumf partyjniactwa. Czy ci, którzy odpowiadają za media publiczne, zdają sobie z tego sprawę?

Warzecha: Krytykom prezesa Kamińskiego przypominam: dłużej klasztora niż przeora

Zaremba: Mietkowski z radia, Sufin do TVP. Kłopot prawicy z publicznymi mediami

Fijołek: Czy leci z nami pilot? Kto z rządzących wyjaśni, jaki jest ostateczny cel wojny o Trybunał? I kto z opozycji weźmie odpowiedzialność za rozhuśtanie emocji do granic możliwości?

Swoją drogą z dużym rozbawieniem obserwuje się niedowierzanie takich tytułów jak „Polityka” (choć i po prawej takich głosów nie brakuje, choć z innych pozycji), której dziennikarzom najwyraźniej się nie mieści w głowach, że można krytykować - czasem nawet ostro - poszczególne decyzje „swojego” obozu. Wszystko to sprawia, że normalna debata odbywa się dziś tylko na prawicy. Opozycyjne partie (poza ruchem Kukiz‘15) zwariowały, a emocje do granic możliwości nakręcają niechętne nowemu rządowi media. Zostawmy jednak pałkarzy, bo nie o nich jest ten krótki tekst.

Wszystkie mniej lub bardziej krytyczne uwagi wobec nowych rządów nie zmieniają tego, że na naszych oczach odbywa się wielki, zdecydowanie pozytywny i oczyszczający proces mentalnego odspawania od władzy. I nie chodzi tu wyłącznie o polityków, którzy w ciągu ostatnich ośmiu lat (a często dłużej) zawłaszczyli instytucje państwowe do granic możliwości, a dziś „odrywani są od koryta”. Mam na myśli o wiele szerszy proces, który dotyka dziś wielu, bardzo wielu sympatyków i kibiców poprzedniego porządku rzeczy - czasem będących jego beneficjentami, a często po prostu sprzyjających dla poczucia się częścią tej lepszej i zwycięskiej strony sporu w Polsce. Majowa, a następnie październikowa zmiana wyborcza przyniosła wielkie zmiany i tutaj.

WIĘCEJ: Ludzie podnieśli głowy! „Duda Day” był wielkim weselem wolnych Polaków. I dużą nadzieją na przyszłość

W całym tym procesie chodzi o pewnego rodzaju „mentalną prywatyzację”, która sięga dziś urzędów, stanowisk, instytucji publicznych.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

12
następna strona »

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych