Trzymajmy kciuki. "Oby tak się stało"Trzymajmy kciuki. "To wciąż wielki polityk, który w oparciu o kraj jednak mały zdołał zbudować swoją markę na scenie globalnej"

Fidesz wygrywał kampanię za kampanią, stosując jedną metodę: wizerunek rywala bądź rywali wpisywano w wybrane ramy zarzutów i oskarżeń, a później intensywnie bombardowano, łamiąc kręgosłup, zniechęcając sympatyków. Ta zaczerpnięta z USA i z Izraela metoda była niezwykle skuteczna, ale tym razem zawiodła.
Do wyborów na Węgrzech pozostało już mniej niż tydzień. I trudno zaprzeczyć: faworytem jest opozycyjna TISZA, stworzona przez Pétera Magyara. W sondażach ośrodków lewicowo- -liberalnych prowadzi badziej niż zdecydowanie. Pracownia 21 Kutatóközpont szacuje poparcie dla tego ugrupowania na 56 proc., a dla rządzącego Fideszu – 37 proc. Według ośrodka Medián liczby te wynoszą odpowiednio 58 proc. i 35 proc. Ośrodki bliskie rządowi podają co prawda wyniki odmienne (Nézőpont – 46 do 40 proc. dla partii Viktora Orbána, z kolei Alapjogokért Központ – 50 do 42 proc., także na rzecz obozu władzy), ale tym razem mogą się mylić. Ich badacze zakładają bowiem, że bardzo duża część deklarujących udział w wyborach, zwłaszcza po raz pierwszy, ostatecznie nie wrzuci karty do głosowania. Tym razem jednak mogą się mylić, bo nad Dunajem i Cisą rzeczywiście wiele się zmieniło.…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
