Herrenvolk. Niemieccy łapówkarze i oszuściHerrenvolk. "Niemiec żąda, aby pieniądze były w gotówce, czyli do jego kieszeni. Szantaż i łapówka"

Rok 2025. Berlin. Wielki turniej piłkarski dla dzieci i nastolatków (od U-9 do U-15). Blisko 1,4 tys. uczestników z 8 krajów. Miejsce: obiekty klubu S.C. Berliner, ale organizatorem są Polacy. To firma, która od lat organizuje takie amatorskie zawody dzieciaków nie tylko w naszym kraju, lecz także na Węgrzech, w Czechach, Austrii, Słowenii, we Włoszech i Hiszpanii. Niemcy zgadzają się, aby ze względu na charakter imprezy – dla dzieci i młodzieży – udostępnić boiska za darmo. Przed samym turniejem zmieniają zdanie i każą Polakom sporo zapłacić.
Tuż przed przyjazdem pierwszych drużyn zarządzający obiektami Niemiec żąda od polskiej firmy 6 tys. euro ekstra, inaczej grozi, że zamknie bramę i nikogo nie wpuści. Nasi rodacy są w sytuacji bez wyjścia, zgadzają się i proszą o numer konta do przelewu. Wówczas Niemiec żąda, aby pieniądze były w gotówce, czyli do jego kieszeni. Szantaż i łapówka. Ów międzynarodowy turniej odbył się w Niemczech po raz pierwszy i ostatni. Polska firma uznała, że nie chce mieć nic wspólnego ze szwabskimi szantażystami, łapówkarzami i oszustami.
Rok 2025. Węgry. Miasto Siófok nad Balatonem. Znów międzynarodowy turniej piłkarski dla najmłodszych adeptów futbolu, od 9. do 15. roku życia. 1,5 tys. uczestników. Do finału U-15 dochodzi polski klub Dąb Wieliszew i Niemcy z VfL Pirna-Copitz 07. Wygrywają nasi. Po meczu zwycięskie dzieciaki się cieszą. Teutoni nie mogą znieść porażki. Ich trener uderza w tył głowy młodego Polaka, popycha następnego. Wreszcie każe naszym dwóm dzieciakom… klęknąć i przeprosić go. Interweniuje polski trener i rodzice. Wybucha awantura. Przyjeżdża węgierska policja. Okazuje się, że zachodni sąsiedzi nie potrafili turnieju wygrać, a także go przegrać. Polacy, Węgrzy i pracujący przy turnieju Austriak są oburzeni chamstwem i niezmiennym poczuciem wyższości Niemców.
