Trwa wielka operacja zastraszania polskiego społeczeństwaTrwa wielka operacja zastraszania polskiego społeczeństwa, a to, co się działo w okolicy siedziby Trybunału Konstytucyjnego, to jej część

Nieprzypadkowo prezes PiS Jarosław Kaczyński nazywa obecnie rządzących „władzą zewnętrzną”. Ich sposób rządzenia w jakimś sensie przypomina działania okupanta.
Ani nie jest niespodzianką, ani czymś wyjątkowym to, co od połowy października 2026 r. wyczyniają zarówno różne formacje państwowe, jak i organizacje oraz pojedynczy aktywiści, zgodnie działający na zlecenie premiera Donalda Tuska, ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego i koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. Po prostu realizują plan zastraszenia społeczeństwa. Chodzi o jeszcze większe zoportunizowanie tych, którzy od dawna są konformistami, a często sługusami obecnie rządzących. I chodzi o przestraszenie tych, dla których służenie ekipie Donalda Tuska jest wstrętne.
Nawet jeśli specjalne sądy czy rodzaj Berezy Kartuskiej dla polityków prawicy, szczególnie tych rządzących przed 13 grudnia 2023 r., oraz ich odważnych obrońców, są wciąż tylko mrzonką, strategia napiętnowania, odhumanizowania, kryminalizacji i zohydzenia nabrała tempa. Ekipa Tuska stara się społeczeństwu wdrukować, że po to sprawuje władzę, żeby „ukarać” Prawo i Sprawiedliwość, a przy okazji całą prawicę, a długofalowo trwale wyeliminować z polskiej polityki.
Na groźby Tuska i jego umyślnych nakładają się różnego rodzaju listy proskrypcyjne wszelkich środowisk opozycyjnych, które są formą piętnowania każdego, kto nie współpracuje z obecnymi władzami lub ośmiela się je krytykować. To groźba nie tylko rozliczeń, ale też gotowości do stworzenia w nieodległej przyszłości czegoś w rodzaju sądów specjalnych. Zastraszanie dotyczy też wolnych mediów, których dziennikarzy rządzący straszą wyrzuceniem z pracy i jakimś rodzajem weryfikacji, najlepiej takiej, jak w stanie wojennym.
Zastraszanie i stygmatyzowanie odbywa się też za granicą - w postaci quasi-list proskrypcyjnych i piętnowania każdego, kogo Koalicja Obywatelska i jej satelici uznają za wroga: prawników, naukowców, ludzi kultury, dziennikarzy etc. Tym ludziom robi się „gębę”, jeśli nie faszystów, to przynajmniej wrogów demokracji, nawet tej walczącej. Niektórym już to utrudnia kontakty, wyjazdy na stypendia, a nawet zwykłą współpracę. To jest zachowanie typowe dla totalitarnej władzy i wprost nawiązujące do PRL i to jej najgorszych lat.
Jeśli nawet różne groźby nie są jeszcze realizowane, mają negatywne skutki: rosną podziały w różnych środowiskach, a wrogość zastąpiła niechęć czy obojętność. Próbuje się wywoływać konflikty i ostre podziały, zachęcające do frontalnej zemsty w przyszłości, a nawet do czegoś w rodzaju samosądów. Wszyscy mają sobie skakać do gardeł, a spajającą to wszystko ideologią byłby panświnizm. Termin ten, spopularyzowany m.in. przez prof. Michała Głowińskiego, opisuje postawę opierającą się na fundamentalnym założeniu, że „wszyscy są tacy sami” i „wszyscy to świnie”. Przejawia się to w przekonaniu, że w polityce nie ma miejsca na wyższe wartości, bezinteresowność czy moralność, a jedynym motywatorem działań publicznych są ukryte, egoistyczne interesy, korupcja lub chęć zdobycia władzy.
Za prekursora i głównego reprezentanta panświnizmu uznaje się założyciela tygodnika „NIE”, Jerzego Urbana. Pojęcie to obecna władza stosuje wobec opozycji dążąc do przykrycia własnych afer i porażek, a gdy to się nie udaje, wdrukowując opinii publicznej, że obecna opozycja w przeszłości zachowywała się jeszcze gorzej. Wpychanie debaty w panświnizm zawsze ma na celu relatywizację winy i odpowiedzialności.
Nieprzypadkowo prezes PiS Jarosław Kaczyński nazywa obecnie rządzących „władzą zewnętrzną”. Ich sposób rządzenia w jakimś sensie przypomina działania okupanta. Nie uciekając się do żadnych prostych porównań warto przypomnieć pewien historyczny dokument - „Proklamację Generalnego Gubernatora Hansa Franka” z 26 października 1939 r. Gdyby zmienić kilka drobnych akcentów, czego jednak tu nie będzie, mogłaby to być całkiem współczesna proklamacja, przedstawiona na przykład na koniec roku 2026 jako swego rodzaju orędzie lub programowa deklaracja. Wprawdzie ta historyczna była wywieszona w publicznych miejscach, a nie przekazana współczesnymi środkami komunikacji, ale miała dotrzeć do wszystkich jako diagnoza sytuacji, a zarazem zestaw norm regulujących życie społeczne.
Od opublikowania proklamacji minęło trochę ponad 87 lat, ale można ten dokument uznać za wzorcowy dla każdej obcej/zewnętrznej władzy (okupanta), każdego rodzaju namiestnictwa, chcącego dominować nad podbitym bądź opanowanym terytorium (państwem). Nie stwarzając od razu atmosfery absolutnego terroru i pełnego zastraszenia, żeby ludzie całkiem nie stracili nadziei, owa proklamacja regulowała życie społeczne wedle ogólnych praw, ale tak podanych, jak je rozumie okupant (namiestnik).
Hans Frank ogłaszał (cytaty są w wersji przetłumaczonej w 1939 r. przez okupanta): „Polscy obywatele i obywatelki! (…) Z utworzeniem Gubernii Generalnej obecnie, po przeprowadzeniu wojskowego zabezpieczenia obszarów polskich w zakresie niemieckiego obszaru zainteresowań, zakończony został epizod historyczny, za który odpowiedzialność ponosić muszą zarówno zaślepiona klika rządowa byłego kraju polskiego jak i też obłudni podżegacze wojenni w Anglii. Oddziały armii niemieckiej przywróciły porządek na obszarach polskich. Ponowne zagrożenie pokoju europejskiego nieuzasadnionymi żądaniami tworu państwowego, który się więcej nie odnowi, powstałego ongiś z Wersalskiego Traktatu przemocy, zostało tym raz na zawsze usunięte”.
Namiestnik okupant przebrał się w szaty opiekuna i gwaranta spokoju, zobowiązując się „dbać w formie stanowczej o to, aby w przyszłości zapewniony był w tym kraju stan pokoju. (…) Życie Wasze prowadzić możecie nadal według wiernie zachowanych obyczajów: Waszą polską właściwość będzie wam wolno zachować we wszystkich objawach społeczności. Jednakże kraj zniszczony doszczętnie zbrodniczą winą Waszych dotychczasowych władców wymaga najbardziej stanowczego organizacyjnego podciągnięcia Waszej wspólnej pracy. Uwolnieni od przymusu awanturniczej Waszej intelektualnej warstwy rządzącej, pod potężną ochroną Wielkiej Rzeszy Niemieckiej spełniając powszechny obowiązek pracy, zrobicie dla tego celu to, co leży w Waszych siłach. Pod sprawiedliwą władzą zapracuje każdy na swój chleb powszedni. Dla podżegaczy politycznych, hien gospodarczych (…) nie będzie jednak miejsca w obszarze stojącym pod zwierzchnictwem niemieckim”. Skąd my to jeszcze znamy?
W proklamacji znalazła się zachęta do oportunizmu: „każdy podporządkujący się sprawiedliwym zarządzeniom naszej Rzeszy, odpowiadającym w zupełności Waszym zwyczajom życiowym, spokojnie będzie mógł pracować. Zarządzenie nasze uwolni Was od wielu straszliwych braków, nad którymi cierpieć musicie dziś jeszcze w następstwie niewiarygodnej gospodarki Waszych dotychczasowych władców”. Na koniec zagadka za 0 (zero) złotych: kto mógłby wydać podobną proklamację w październiku 2026 r. i się pod nią podpisać?
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
• dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
• lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
• oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
• mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
