Będzie rozkaz pałowania przed TK? Mają plan pacyfikacjiM. Nykiel: Będzie rozkaz pałowania przed TK? Mają plan pacyfikacji

Tuskowi puściły ostatnie hamulce. Opór protestujących przed Trybunałem Konstytucyjnym i stanowczość prezesa Bogdana Święczkowskiego udaremniły plany wrześniowego przejęcia TK. Uruchomiono więc opcję zastraszania protestujących i eskalację konfliktu. Na razie są uderzenia punktowe. Dziś policja brutalnie obezwładniła mężczyznę, po czym rzuciła na niego ciężkie oskarżenia. Okazało się, że to żołnierz i druh OSP. Funkcjonariusze byli w takim szale, że nie zdołali tego sprawdzić. Czyżby to próba przed pacyfikacją jutrzejszej manifestacji? Plan jest prosty – przedstawić protestujących jako zagrożenie i agresorów, których trzeba spacyfikować, a prezesa TK za wspierającego anarchię.
Nie znam pana Piotra brutalnie potraktowanego przez policję, ale nagranie pokazuje, że przemoc funkcjonariuszy była zdecydowanie nieadekwatna do sytuacji. Powalili go na ziemię, wykręcili ręce i podduszali. Szczególną agresją wykazywała się policjantka. Mężczyzna stracił przytomność i skuty w kajdanki został zabrany przez karetkę do szpitala. Gdy konserwatywne media ujawniły nagranie, politycy Koalicji Obywatelskiej na czele z szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim ruszyli z atakiem. Policja wystosowała komunikat, z którego można wnioskować, że mężczyzna zachowywał się podejrzanie, a gdy policja zwróciła na niego uwagę, uciekł do siedziby Stowarzyszenia Wolnego Słowa, biura Adama Borowskiego, gdzie nie chcąc się wylegitymować, zaatakował policjantkę. Po przeszukaniu znaleźli przy nim nóż. Telewizja Polska w likwidacji natychmiast rozpowszechniła przekaz o nożowniku, który zaatakował policjantkę.
Sprawa jest absurdalna, a oświadczenie policji kompromitujące. Nagranie jednoznacznie pokazuje, kto był agresywny. Posiadanie noża nie jest w Polsce karalne. Większość z nas nosi przy sobie scyzoryki, finki czy inne narzędzia. Czy jeśli skontroluje nas policja, wszyscy zostaniemy uznani za nożowników? To przecież kompletna paranoja. Okazuje się, że pobity mężczyzna jest żołnierzem rezerwy Wojska Polskiego, druhem Ochotniczej Straży Pożarnej i szanowanym społecznikiem. W miasteczku namiotowym przed TK służył pomocą techniczną i organizacyjną. W warunkach polowych takie narzędzia jak scyzoryk są oczywistością.
Mainstreamowy przekaz wspierany przez polityków KO i „silnych razem” poszedł już w świat. Robią wszystko, by zohydzić obrońców Trybunału, przedstawić ich jako agresorów stanowiących zagrożenie dla porządku publicznego. Podobno w decyzje dotyczące strategii dowodzenia policją podejmują wspólnie Marcin Kierwiński, płk Kujawa i Bartłomiej Sienkiewicz, za czasów którego organizowano największe prowokacje na Marszach Niepodległości. Wygląda na to, że i tym razem zaostrzono kurs. Skandaliczna interwencja budzi najgorsze przeczucia. Policja zamiast chronić, uspokajać i tonować, podejmuje działania agresywne i niezwykle ryzykowne. Chodzi o to, by odwieść ludzi od uczestnictwa w jutrzejszym proteście i wywołać społeczną niechęć wobec obrońców Trybunału. Przedstawienie ich jako agresorów pozwoli jednocześnie na spacyfikowanie miasteczka namiotowego oraz rzucenie oskarżeń wobec prezesa TK Bogdana Święczkowskiego o dewastację porządku publicznego i wspieranie anarchii. Totalna władza gotowa jest posunąć się do wszystkiego. Reżimowe metody działań wróciły razem Tuskiem tak, jak przywileje emerytalne dla esbeków.
Marzena Nykiel: Zamach na TK to jawna zdrada. Czyje zlecenie realizuje Tusk?
