Plan Sadurskiego przejęcia TK. Matczak puka się w głowę Plan Sadurskiego przejęcia TK. Matczak puka się w głowę. Ma własny
Prof. Marcin Matczak ostro sprzeciwił się pomysłom prof. Wojciecha Sadurskiego, który proponuje rządzącym bezprawnie i brutalne przejęcie kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym. "Głęboko się nie zgadzam, ponieważ jeszcze pogorszy on sytuację" - napisał na X Matczak dodając, że tworzenie alternatywnego TK poza jego siedzibą to świetny materiał na zarzuty dyscyplinarne i karne. W zamian Matczak proponuje własny scenariusz, który dla Donalda Tuska jest jednak zbyt czasochłonny. Na co zdecyduje się lider Koalicji Obywatelskiej?
W ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk oświadczył, że nie może już dłużej patrzeć na Trybunał Konstytucyjny, dlatego we wrześniu wykona ruch, który ma wszystko zmienić. Powiedział to w kontekście wciśnięcia do TK w roli sędziego swojego byłego ministra Macieja Berka. To nie wieloletni współpracownik Tuska, który kiedyś startował do Sejmu z list Platformy Obywatelskiej, ale osoba odpowiedzialna za niepublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Zapowiedzi te budzą wśród niektórych partii koalicyjnych ostry sprzeciw. Czy Berek ma być centralną postacią bezprawnego planu przejęcia TK? Czy koalicja Donalda Tuska szykuje zamach na urząd prezydenta RP?
Przed miesiącem prof. Wojciech Sadurski oświadczył, że ma plan przejęcia kontroli w TK.
Uważam, że należy przyjąć strategię pozytywną, konstruktywną, i uznać, że tych siedmioro sędziów prawidłowo wybranych, a niedługo będzie ósma osoba, gdy Justyn Piskorski-dubler odejdzie, ukonstytuuje się jako właściwy Trybunał Konstytucyjny. (...) I z moich informacji wynika, że przynajmniej dwóch obecnie urzędujących sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nominatów PiS-u, prawdopodobnie przejdzie na dobrą stronę mocy. I będziemy mieli właściwy Trybunał Konstytucyjny
- oświadczył Sadurski w "Faktach po Faktach" TVN24. Dziś już widać, że osobą, którą koalicja 13 grudnia miała by wepchnąć do TK za ustępującego sędziego Piskorskiego ma być Berek, który według słów Tuska ma duże umiejętności przekonywania.
Powstanie alternatywny TK?! To "plan Sadurskiego"
Matczak puka się w głowę
To jednak nie wszystko, ponieważ plan Sadurskiego przewiduje także utworzenie alternatywnego Trybunału Konstytucyjnego, poza siedzibą TK. Do tych pomysłów odniósł się prof. Marcin Matczak, który do tej pory stał murem za Tuskiem. Bardzo nie spodobał mu się także pomysł wciśnięcia Berka do TK, który określił jako hipokryzja.
W odpowiedzi na rozpowszechniane przez Sadurskiego pomysłu Matczak zamieścił na X obszerny wpis, w którym niemal puka się w głowę oceniając tzw. plan Sadurskiego. Podkreśla, że z pomysłem Sadurskiego głęboko się nie zgadza, "ponieważ jeszcze pogorszy on sytuację".
Wojciech Sadurski przedstawił w "Gazecie Wyborczej" swój plan naprawy Trybunału Konstytucyjnego. W skrócie: siedmioro nowo wybranych sędziów ma utworzyć alternatywny TK, ma zbierać się poza budynkiem na Szucha, wybrać spośród siebie tymczasowego przewodniczącego i zacząć pracować jako prawdziwy, legalny Trybunał.
Z pomysłem Wojciecha Sadurskiego głęboko się nie zgadzam, ponieważ jeszcze pogorszy on sytuację. Poniżej uzasadniam swoje stanowisko.
Siedmioro sędziów nigdy nie stworzy pełnego, jedenastoosobowego składu TK, który jest potrzebny np. w sprawie kontroli prewencyjnej ustaw czy sporów kompetencyjnych. Siódemka nie da kworum na Zgromadzeniu Ogólnym i nie podejmie uchwały o uchyleniu immunitetu prezesowi, bo wymaga to obecności dziesięciu sędziów.
Wreszcie, ta siódemka będzie musiała wybrać z siebie składy trzy- czy pięcioosobowe oraz wyznaczyć sprawozdawcę w tych sprawach. Kto to zrobi, skoro nie będzie prezesa? Pisze Sadurski, że wybiorą z siebie przewodniczącego, ale takiej funkcji ustawa nie zna, a więc będzie to sprzeczne z zasadą legalizmu i łatwe do podważenia.
Autor zdaje się zakładać, że najstarszy sędzia będzie pełnił funkcję prezesa TK – ale ten przecież formalnie będzie, na Szucha. Dlatego i to będzie łatwo podważyć.
Poza tym bez prezesa nie będzie jak opublikować orzeczeń tego trybunału na uchodźstwie – do publikacji potrzebne jest jego zarządzenie. Jeśli rząd będzie publikował je sam z siebie, a nie będzie publikował orzeczeń tych, którzy zostaną przy Szucha, sam wybierze sobie TK, który uznaje. A władza wykonawcza nie może takich decyzji podejmować.
Autor postuluje, by rząd wydał jasny komunikat administracji Trybunału, a Ministerstwo Finansów rozwiązało sprawę wynagrodzeń. A to znaczy, że o tym, który Trybunał jest prawdziwy, rozstrzygnie władza wykonawcza. To dokładnie ten mechanizm, przeciwko któremu protestowaliśmy od 2016 roku.
Kto wreszcie uchwali budżet trybunalski, skoro TK przy Szucha nie może, bo ma za mało sędziów (co przyznaje Sadurski)? Nowy trybunał także nie będzie mógł tego zrobić. Zamiast więc mieć nowy, naprawiony trybunał zamiast starego zepsutego, będziemy mieli dwa zepsute.
To wszystko prowadzi nieuchronnie do pytania o to, czy ten nowy trybunał spełni standard "sądu ustanowionego ustawą" z artykułu 6. Konwencji Praw Człowieka, który był naszą najskuteczniejszą bronią przeciwko TK orzekającemu z udziałem dublerów.
- napisał w sieci Matczak.
Matczak przypomina Sadurskiemu, że plan, który przedstawił bez wątpienia będzie w przyszłości świetnym materiałem na zarzuty. Jeśli zaś zostanie podjęty przez rządzących, spowoduje powołanie organu niemającego umocowania w prawie, a uczestniczący w tym sędziowie będą odpowiadać nie tylko dyscyplinarnie ale i karnie.
Ciało orzekające bez ustawowo wyznaczonego składu i bez legalnie wyznaczonego sprawozdawcy to podręcznikowy kandydat do tego samego zarzutu.
Co więcej, cała ta sytuacja postawi Święczkowskiego w lepszej pozycji – z kogoś, kto musi odpierać ataki, że niszczy Trybunał, stanie się kimś, kto będzie go bronił przed uzurpacją. To o wiele łatwiejsze zadanie komunikacyjne.
Ta formalna dwoistość będzie też wymagała od sędziów TK wybranych przez PiS, o których Sadurski pisze, że się "wykruszają" w swojej lojalności, decyzji o charakterze "wóz albo przewóz" – albo wyjdą z Szucha, albo tam zostaną.
Wyjście to decyzja o wiele trudniejsza niż przyłączenie się do nowej większości w głosowaniu przeciwko Święczkowskiemu. Sędzia, który dziś rozważa "wykruszenie się", potrzebuje legalnej ramy dla swojej decyzji. Chce oprzeć ją na prawie, a nie przystąpić do organu utworzonego bez podstawy ustawowej, z ryzykiem dyscyplinarnym i karnym przy pierwszej zmianie władzy
- pisze na X Marcin Maczak.
Rady Matczaka Tuskowi się nie spodobają
Prof. Marcin Matczak radzi ekipie rządzącej wstrzemięźliwość i dążenie do pozbawienia obecnego prezesa TK sędziego Bogdana Święczkowskiego immunitetu drogą legalną, czy przekonania sędziów TK do odpowiedniego głosowania. Dodaje, że to jednak ma w jego ocenie trwać pewnie kilkanaście miesięcy. Tyle czasu Tusk już jednak nie ma, ponieważ głównym powodem przejęcia TK jest sanowanie wszystkich bezprawnych decyzji rządu podjętych z naruszeniem ustaw i konstytucji. Matczak ostrzega jednak, że proponowana przez Sadurskiego secesja w TK to zły i nielegalny pomysł. Dlatego przedstawia szczegóły swojego.
Z powyższych powodów pomysł z trybunałem na uchodźstwie jest moim zdaniem zły. Ale jaki jest dobry? Oparty na kalendarzu, legalności i cierpliwości.
Kadencja Justyna Piskorskiego kończy się 18 września tego roku, kadencja Jarosława Wyrembaka – 30 stycznia przyszłego roku. To dwa ostatnie miejsca zajmowane przez dublerów. Po obsadzeniu obu wakatów sędziowie wybrani przez obecny Sejm będą mieć dziewięć miejsc na piętnaście. To arytmetyka, która działa na rzecz przywrócenia normalnego TK.
Trzeba wybrać sędziów na te dwa miejsca w idealny proceduralnie sposób – tak jak sędziego Patyrę. W ten sposób wywrze się na Karolu Nawrockim podobną presję zaprzysiężenia. To ważne – ludzie obserwują polityków i generalnie nie lubią łamania prawa, więc to, na kogo pada odium nielegalności, jest politycznie kluczowe.
Po drugie, trzeba zacząć coś, czego nigdy nie zrobiono – zacząć badać nieprawidłowości w działaniu TK za czasów PiS. Potrzebne są postępowania, w których przesłucha się osoby, które mogły widzieć Dworczyka czy innych polityków PiS odwiedzających budynek przy Szucha, którzy mogą coś wiedzieć na temat kontaktów Krystyny Pawłowicz z Kaczyńskim.
Nic tak nie kruszy lojalności jak sensownie prowadzone postępowanie karne. Przecież te kontakty polityków z sędziami TK to był jeden z największych skandali tamtego czasu. A nie są ścigane.
Po trzecie, trzeba cały czas pokazywać publicznie, jak poważne zarzuty ma Święczkowski. To może spowodować zmianę lojalności w głosowaniu nad jego immunitetem i/lub zatrzymaniem teraz lub w przyszłości. A to będzie całkowicie legalna droga do usunięcia go ze stanowiska.
Podsumowując: nie potrzebujemy równoległego Trybunału, ale precyzyjnego działania zgodnego z ustawą, legalnego wyboru nowych, całkowicie apolitycznych sędziów i oczekiwania od tych wybranych przez PiS, by porzucili ten obrażający każdego prawnika projekt, kierowany przez osobę, której grożą poważne zarzuty karne.
Innymi słowy: to, co plan Sadurskiego chce osiągnąć wbrew ustawie, jest osiągalne zgodnie z ustawą w ciągu kilkunastu miesięcy.
Trybunału nie naprawimy aktem secesji, ale nieubłaganym kalendarzem, trzymaniem się procedury i cierpliwością – czyli tymi samymi nudnymi środkami, których lekceważenie kosztowało nas ostatnie trzy lata bezczynności w tej sprawie
- podsumował swój plan przejęcia TK Matczak.
Tusk myśli jeszcze o czymś innym
Nie można nie zauważyć, że koalicja rządząca, obok strachu przed zbliżającą się odpowiedzialnością za łamania prawa i próbą sanacji tego procederu, marzy także o przerwaniu kadencji prezydenta Karola Nawrockiego. Mógłby to próbować robić - oczywiście z naruszeniem prawa - neo-TK. Głosów płynących z ław koalicji 13 grudnia w tej sprawie nie brakuje, choć jak zawsze znajomości prawa na próżno w nich szukać.
Dr Kida o możliwym zamachu na urząd prezydenta i przejęciu TK
