Tusk potwierdza: Berek do TK. "Nie mogę już dłużej patrzeć..."Tusk potwierdza: Berek do TK. "Nie mogę już dłużej patrzeć..."

FacebookTwitter

Premier Donald Tusk poinformował, że wyraził warunkową zgodę na odejście z rządu Macieja Berka i na kandydowanie przez niego do Trybunału Konstytucyjnego.

Przez lata Koalicja Obywatelska podważała Trybunał Konstytucyjny, przekonując, że został on upolityczniony przez Prawo i Sprawiedliwość. To, jak cyniczna i beztreściowa była to gra, najlepiej pokazuje sprawa ministra Macieja Berka, który ma zostać... sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej przekonywał, że jest to działanie „niezbędne”. Wsadzenie polityka do Trybunału ma jego zdaniem... naprawić sytuację w Trybunale.

Ogłoszenie Tuska

Premier oficjalnie ogłosił, że Maciej Berek przestaje być ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, a jego obowiązki przejmie Joanna Knapińska, szefowa Rządowego Centrum Legislacji.

Podczas czwartkowej konferencji premier podkreślił, że Berek to „jeden z najwybitniejszych polskich prawników praktyków, który ze swojej apolityczności i niepartyjności uczynił znak rozpoznawczy”.

Minister Berek, mówię o tym, zresztą sami o tym piszecie, mówicie: jeden z najwybitniejszych polskich prawników praktyków, który ze swojej apolityczności i niepartyjności uczynił taki znak rozpoznawczy. Też wszyscy wiecie, że nie ma nic wspólnego z żadną partią polityczną. Jest państwowcem z krwi i kości. Ja to wiem, obserwuję go od wielu, wielu lat.

— mówił Tusk.

Nie znam osoby lepiej przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić tę sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym. Jest człowiekiem kompetentnym, odważnym i bezinteresownym.

— przekonywał.

 

Przewrotne tłumaczenia 

Następnie Tusk próbował tłumaczyć, że byli politycy w Trybunale Konstytucyjnym są dopuszczalni, o ile – jak wynika z jego argumentacji – są to politycy związani z obecną większością rządzącą.

Tak, ma tę „wadę”, że był […] ministrem w rządzie. Wiem, sam wspierałem ustawę, którą proponowaliśmy, która przepadła, bo było weto poprzedniego, też pisowskiego prezydenta, tak aby w ogóle nie było najmniejszych śladów polityki w Trybunale Konstytucyjnym.

— mówił.

Ja nie zmieniłem poglądu, ale ja nie mogę już dłużej patrzeć, a minister Berek z takim nastawieniem właśnie przyszedł do mnie i powiedział: „Przecież to już nie ma sensu”. Albo jest weto, albo są działania niezgodne z konstytucją. Trybunał, który jest nieuznawany ani w Polsce, ani w Europie. Trzeba zrobić wszystko, żeby uzdrowić tę sytuację na tyle, na ile jest to możliwe w aktualnych warunkach politycznych.

— stwierdził.

Więc ja biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy mogą czuć się i czują się rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być. Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany, ale to, co najważniejsze dzisiaj, to praca ludzi maksymalnie kompetentnych i odważnych. A jedna cecha jest tutaj kluczowa. Minister Berek jest mistrzem, jeśli chodzi o koordynację działań różnych osób i egzekwowanie tego, do czego się zobowiązujemy.

— zapewniał premier.

Nacisk na koalicjantów

Pytany, czy decyzja o kandydaturze Berka na sędziego TK była ustalana z koalicjantami, Tusk podkreślił, że Berek „nie jest moim czy partyjnym kandydatem”. Dodał, że sam udzielił jedynie zgody na jego odejście z rządu.

Premier ocenił jednocześnie, że Berek jest „najbardziej hardym urzędnikiem”, z jakim współpracował.

Jeśli podtrzyma on swoją determinację, będzie miał z mojej strony pełne poparcie. Będzie na pewno starał się, ja też, jeśli będę mógł, przekonywać tych, którzy mają – zrozumiałe dla mnie – wątpliwości.

— dodał szef rządu.

Dopiero dojdzie do zgłoszenia tej kandydatury i będzie jeszcze czas oraz potrzeba, żeby minister Berek i żebyśmy wszyscy, w ramach całej koalicji rządowej, usiedli i szukali rozwiązań, które dadzą nam szansę na naprawienie tej sytuacji.

— powiedział premier.

Dopytywany, czy Berek wycofywałby się ze spraw zaskarżonych do TK, związanych z procesem legislacyjnym, za który odpowiadał w ostatnich latach, Tusk ocenił, że jest on „przyzwoitym człowiekiem”.

Na pewno w sytuacji, jeśli zostanie wybrany i stanie się sędzią Trybunału Konstytucyjnego, będzie wiedział, co robić, żeby nie narazić się nawet na najmniejsze podejrzenie czy zarzut, że działa stronniczo, bo był częścią tego mechanizmu, który ustanawiał nowe prawo.

— podkreślił szef rządu.

 
 as/źr. wPolityce.pl za X, PAP, 300 Polityka 
 
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.