Każdy, kto na co dzień interesuje się polityką, doskonale wie, iż zdecydowaną większością afer media i opinia publiczna żyją góra przez 2-3 dni, a następnie sprawa mniej lub bardziej szybko przygasa. Tymczasem afera związana ze Szpitalem Południowym jest zupełnie inna. Polacy żyją nią już niemal miesiąc, ciągle pojawiają się nowe wątki. Czy przez tę sprawę koalicja Donalda Tuska w końcu straci władzę? Bezpośrednio nie, ale to najpewniej będzie kluczowy gwóźdź do trumny obecnej władzy.
Gdy dziennikarz Kanału Zero red. Patryk Słowik zamieścił na platformie X 10 czerwca informację o niezwykle dużych zarobkach pracującego w Szpitalu Południowym 28-letniego lekarza Dawida Kacprzyka – mowa o zarobieniu aż 1,6 mln zł w 2025 roku, to szczerze mówiąc spodziewałem się właśnie takiej trwającej kilka dni afery, po której później niewiele zostanie. Oczywiście, sprawa była niewygodna dla Koalicji Obywatelskiej już wtedy, ponieważ była mowa o radnym KO z Ursusa i szefie młodzieżówki partii Donalda Tuska, wciąż jednak mowa była o tylko jednym szerzej nieznanym działaczu partii, który nawet jeśli się okaże, że okradał szpital, to jednak kierownictwo Koalicji Obywatelskiej nie miało o tym wiedzy. Na tamtym etapie sprawy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski mógł jeszcze twierdzić, że chociaż Szpital Południowy podległy jest zarządzanemu przez niego miastu, to jednak o sprawie nic nie wiedział.
Kolejne wątki pokazały skalę afery
Dopiero następne wątki w sprawie sprawiły, że stała się ona gigantycznym problemem nie tylko dla Koalicji Obywatelskiej, ale szerzej rzecz biorąc dla całej koalicji rządzącej. Po pierwsze pojawiły się informacje – i zdjęcia – specjalnej poczekalni w Szpitalu Południowym dla polityków KO i członków ich rodzin, zwanej przez media „salonikiem VIP”. W placówce miano też przeprowadzać badania dla członków KO poza kolejką. Co więcej – i to absolutnie kluczowe – pojawił się z imienia i nazwiska sygnalista, były ordynator chirurgii Szpitala Południowego Emil Jędrzejewski, który w rozmowie z portalem Zero.pl poinformował, że o patologiach w Szpitalu Południowym alarmował prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego już w lipcu 2025 roku, ale ten najpierw chciał informacji na ten temat na piśmie (początkowo lekarz wykorzystał do komunikacji komunikator internetowy), a gdy już takie pismo dostał, to nie odpowiedział na nie. Następnie do opinii publicznej trafiły doniesienia o nagabywaniu rodzin zmarłych przez szefa prosektorium Artura Habowskiego do skorzystania z usług konkretnej firmy pogrzebowej. A to i tak tylko część kluczowych wątków w sprawie, które wyszły na jaw.
Linia obrony KO
Jaką linię obrony w tej sytuacji przyjęli politycy KO? Początkowo… po prostu uciekali przez dziennikarzami pytającymi ich o tę sprawę w Sejmie, wymawiając się brakiem czasu. Hitem sieci stał się iście piłkarski slalom wiceminister edukacji Katarzyny Lubnauer, wymijającej pytającego go o sprawę dziennikarza Kanału Zero Jacka Prusinowskiego.
Potem przyszła nowa narracja, skupiająca się na osobie sygnalisty, który to miał być w prywatnym konflikcie z Kacprzykiem i ujawniając informacje o nieprawidłowościach w placówce miałby się mścić na Rafale Trzaskowskim. Poza tym politycy KO skoncentrowali się też na uderzaniu w portal Zero.pl, który ujawnił całą aferę i prezentuje szereg jej nowych wątków. Otóż według polityków KO jest to przybudówka medialna PiS-u. Zarzut ten jest absurdalny, bo jak powszechnie wiadomo, założyciel Kanału Zero (i portalu) Krzysztof Stanowski nie ma żadnych związków politycznych oraz biznesowych z PiS-em, ale wobec braku sensowniejszych argumentów właśnie ten jest często podnoszony przez polityków koalicji Tuska.
Onet dobił KO
W takim momencie koalicji Tuska cios w plecy zadał… portal Onet.pl, którego już absolutnie nie można nawet podejrzewać o cień sympatii do obecnej opozycji. Otóż wczoraj ukazał się na nim wstrząsający materiał o handlu zwłokami przez szefa prosektorium Szpitala Południowego. Co więcej, po tej publikacji na portalu Onet.pl opublikowano szereg innych w tym temacie.
Czytaj także
Czy zbliża się koniec koalicji Tuska?
Pojawia się jednak kluczowe pytanie – czy ta afera przyczyni się do upadku obecnej władzy, czy też w końcu przycichnie, jak szereg innych, a rządzący będą mogli dalej spać spokojnie? Jest w tej aferze kilka kwestii, które zdecydowanie różnią ja od poprzednich. Po pierwsze, stale pojawiają się w niej nowe, mocne wątki – a trwa to już ponad trzy tygodnie. Ponadto widać, że w sprawie mogą pojawić się następne interesujące opinię publiczną elementy, chociażby mogą zacząć wypływać konkretne sytuacje i nazwiska polityków KO, którzy mieli korzystać ze wspomnianego „saloniku VIP”. Po drugie, sprawa dotyczy patologii w służbie zdrowia, jest to zatem temat, który interesuje wszystkich Polaków – w odróżnieniu chociażby od sprawy sytuacji w wymiarze sprawiedliwości, która dla wielu ludzi jest jednak totalnie niezrozumiała i traktowana po prostu jako przepychanie się jednych sędziów z drugimi.
Na pewno obecna afera za jakiś czas w końcu przycichnie medialnie, nie ulega jednak wątpliwości, że będzie bardzo mocno przypomniana podczas kampanii wyborczej w przyszłym roku. Trudno się spodziewać, że po aferze w Szpitalu Południowym wyborcy obecnej koalicji rządzącej nagle zaczną masowo głosować na partie z obecnej opozycji, ale wystarczy, że zniesmaczeni postawą KO w tej sprawie nie pójdą na wyborcy, albo też będą głosowali na mniejsze partie tworzące obecną koalicję, co przy podziale mandatów metodą D’Hondta premiowałoby opozycję. Donald Tusk nie może zatem tym razem być spokojny, że jakoś to będzie i ludzie przed wyborami zapomną o tym, co działo się w Szpitalu Południowym.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763998-takiej-afery-nie-bylo-od-lat-to-gwozdz-do-trumny-rzadu-tuska
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.