To, co władze Lwowa zrobiły z polską firmą Control Process S.A., może spotkać każdą naszą firmę, która zaangażuje się na Ukrainie w jej odbudowę. Międzynarodowy arbitraż uznał, że Ukraińcy zerwali kontrakt bezpodstawnie i to w chwili, kiedy budowa ekospalarni dla miasta została ukończona w 95 proc. To jednak nie wszystko. „To jest po prostu skandaliczne i nie do pomyślenia w cywilizowanym świecie” - mówi w Radiu Wnet wiceprezes firmy Tomasz, komentując niewpuszczenie polskiego dyplomaty na plac budowy. Portal Radia Wnet ujawnia dokumenty dotyczące arbitrażu.
W Gdańsku zakończyła się właśnie konferencja „Odbudowa Ukrainy” (URC 2026), na której obecni byli także przedstawiciele władz Lwowa. Mer Lwowa Andrij Sadowy pofatygował się do Gdańska, ale miasto na Konferencji reprezentował jego z zastępca Moskalenko. Ich obecność wywołała w Polsce oburzenie, bo sprawa polskiej firmy Control Process S.A. jest znana.
Tak, byłem na tej konferencji. Rzeczywiście bardzo duże wydarzenie, dużo polityków i międzynarodowych firm. Rozmawialiśmy z przedstawicielami naszego rządu, wymienialiśmy się spostrzeżeniami
— wskazuje wiceprezes Control Process Tomasz Wiatr w rozmowie z Radiem Wnet. Najbardziej szokujące jest jednak to, że mer Sadowy nie usłyszał w Gdańsku ani jednego niewygodnego pytania dotyczące okradzenia polskiej firmy na kilkadziesiąt milionów euro. Ani od Pawła Kowala, pełnomocnika rządu ds. odbudowy Ukrainy, ani od przedstawicieli MSZ, ani od kogokolwiek z polskiej delegacji. Co więcej, mer Lwowa Sadowy podpisał w Gdańsku kilka nowych umów międzynarodowych z firmami z Litwy, Szwecji, Czech, Niemiec i Francji i ani jednej z polską firmą.
Czytaj także
Porażąjaca wyroki arbitrażu
Przypomnijmy fakty. Polska firma Control Process podpisała z miastem Lwów umowę na budowę nowoczesnego zakładu przetwarzania odpadów. Inwestycja warta 40 milionów euro została zrealizowana w 95 procentach. Gdy zostały już tylko ostatnie prace wykończeniowe władze Lwowa - mer Sadowy - jednostronnie zerwały kontrakt, nie zapłaciły za wykonaną pracę i zablokowały należności. Lwów na realizację tej inwestycji otrzymał 10 milionów euro bezzwrotnego unijnego grantu.
Najwyraźniej łatwiej było zerwać gwarancje zabezpieczone przez rząd polski i nie wypłacić ponad 10 milionów euro za ostatnie zobowiązania
— powiedział na antenie Radia Wnet Tomasz Wiatr z Control Process.
Zgodnie z zapisami kontraktu polska firma zwrócił się w tej sytuacji o rozstrzygnięcie sporu do międzynarodowego arbitrażu. Sprawa trafiła do sądu arbitrażowego Dispute Adjudication Board (DAB), który przyznał rację polskiej firmie – aż 7 razy.
Dwaj niezależni, międzynarodowi arbitrzy – Robert Aloys Werth z Niemiec oraz Anthony Edwards z Wielkiej Brytanii – wydali aż 75 korzystnych dla polskiej firmy decyzji, w tym siedem kluczowych wyroków końcowych. Arbitrzy jednoznacznie orzekli, że:
• Control Process S.A. nie ponosi winy za opóźnienia w rozruchu zakładu.
• Główną przyczyną paraliżu inwestycji jest fakt, że Lwów nie doprowadził do zakładu zasilania elektrycznego (tzw. Etap 1) oraz nie wykonał dróg dojazdowych, parkingów i infrastruktury towarzyszącej (tzw. Etap 2).
• Lwowskie przedsiębiorstwo komunalne próbowało zmusić Polaków do darmowego wykonania prac zewnętrznych wartych kilkanaście milionów euro.
• Zajęcie polskich gwarancji bankowych w ING na kwotę 4,6 miliona euro oraz próba rozwiązania umowy przez Lwów były całkowicie bezprawne i nieważne.
— czytamy w artykule. Wyrok nakazał Ukraińcom natychmiastową wypłatę Polakom kwoty co najmniej 4,3 mln euro, ale zostało to całkowicie zignorowane. Zamiast tego próbuje się „przenieść spór przed sąd w Kijowie”.
Stanowczo odradzam wszystkim, którzy myślą na chwilę obecną o inwestowaniu, jeżeli ta sytuacja nie ulegnie naprawie. Skala ryzyka jest po prostu absurdalna. Nigdy byśmy się nie poważyli na startowanie w tym przetargu, gdybyśmy nie widzieli tam logotypu banku europejskiego, kontraktu międzynarodowego i określonego sposobu rozstrzygania sporów
— ocenia wiceprezes Tomasz Wiatr. Gołym okiem widać już, że przedstawiciele władz w Kijowie wolą dogadywać się ws. odbudowy Ukrainy z Niemcami, Francją, Czechami czy Austrią niż z Polską.
Radio Wnet publikuje na swoim portalu dokumenty dotyczące wydanego.
Defraudacja
Pikanterii sprawie nadaje jeszcze jedna rzecz. Szokujące informacje na temat inwestycji, którą we Lwowie realizowała polska firma Control Process S.A. przekazał ukraiński portal Zahid Front. Na jaw wyszły motywy, którymi kierowały się władze miasta z merem Andrijem Sadowym na czele zrywając kontrakt. Przewodniczący Doradczej Grupy Roboczej Narodowego Związku Architektów Ukrainy ds. budowy Lwowskiego Zakładu Przetwarzania Odpadów Ihor Gets wysłał do tamtejszej prokuratury oświadczenie. jest w nim mowa o defraudacji 44 mln hrywien.
Dzięki temu mer Lwowa Andrij Sadowy, dyrektor LCP Zielone Miasto Ołeksandr Jegorow i „miłośnik rosyjskiego świata” Sgigitas Pakshys, jako domniemany inżynier FIDIC, mogą podejmować działania, które noszą wyraźne znamiona przestępstwa i mają charakter represyjny
— cytuje oświadczenie Igora Getsa ukraiński portal Zahid Front.
koal/Radio Wnet
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763641-szokujace-dokumenty-jak-potraktowano-polska-firme-na-ukrainie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.