Zełenski przejrzał na oczy? Ukraina prosi PolskęZełenski przejrzał na oczy? Ukraina prosi Polskę

Robert Winnicki przekonuje, że Ukraina zaczyna boleśnie odczuwać skutki konfliktu z Polską. Były poseł i współzałożyciel Konfederacji wskazuje, że gdy Kijów potrzebuje tranzytu zboża czy amunicji, ponownie zwraca się do Warszawy. Jego zdaniem rzeczywistość powinna skłonić Wołodymyra Zełenskiego do przewartościowania polityki wobec Polski.
Zełenski wie, do kogo przyjść po pomoc
Winnicki rozpoczął swój komentarz od nawiązania do polskiego powiedzenia: „Jak trwoga, to do… Polski”.
Były poseł zwrócił uwagę, że Ukraina ponownie ma problemy z eksportem zboża drogą morską i dlatego potrzebuje polskiego tranzytu. Jednocześnie – jak twierdzi – Kijów, któremu brakuje pocisków, zwraca się do Polski i Niemiec o udostępnienie zapasów amunicji.
Winnicki: Zełenski żyje „w sennej fantazji”
Były poseł jednoznacznie ocenił politykę ukraińskiego prezydenta, podkreślając, że Kijów nie może jednocześnie oczekiwać od Warszawy pomocy i prowadzić polityki, która pogarsza relacje z Polską.
Rzeczywistość powoli wybudza Zełenskiego z jego sennej fantazji. Wybudza go z halucynacji, w której uroiło mu się, że może w tym samym czasie prowadzić wojnę z Rosją i konfliktować się z Polską
– napisał.
„Wsparcie znad Wisły” potrzebne od wieków
Winnicki sięgnął również po argument historyczny. Jego zdaniem relacje z Polską mają dla Ukrainy znaczenie znacznie wykraczające poza bieżący konflikt.
Każdy przywódca w Kijowie, który chce Ukrainy niezależnej od Moskwy, musi pamiętać o jednym; od 500 lat dorzecze Dniepru tylko wtedy ma szansę wydostać się spod panowania Kremla, kiedy dostaje wsparcie znad Wisły
– stwierdził.
W ten sposób były poseł Konfederacji przedstawia relacje polsko-ukraińskie jako strategiczną zależność: Ukraina potrzebuje Polski nie tylko wtedy, gdy pojawia się problem z eksportem czy uzbrojeniem, ale – w jego ocenie – także jako trwałego przeciwważenia dla wpływów rosyjskich.
sc/X
