Marcin Kierwiński próbował przekonywać, że nie ma nic wspólnego z bulwersującą aferą Koalicji Obywatelskiej. „Nie mam nic wspólnego z polityką kadrową Szpitala Południowego. Decyduje o tym wyłącznie zarząd szpitala” — powiedział „Gazecie Wyborczej” szef MSWiA, który kieruje warszawskimi strukturami KO.
Dzisiaj odbędzie się absolutoryjna rada Warszawy, na której radni zadecydują o udzieleniu wotum zaufania i absolutorium prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu. Wysłuchają też informacji o sytuacji w Szpitalu Południowym (to miejska spółka-PAP) w związku z informacjami o nieprawidłowościach na szpitalnym oddziale ratunkowym tej placówki.
Według ustaleń portalu Zero.pl Dawid Kacprzyk, pełniący funkcję koordynatora SOR w Szpitalu Południowym oraz radnego KO warszawskiego Ursusa, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii uzyskać w ubiegłym roku około 1,6 mln zł wynagrodzenia z pracy w placówkach medycznych. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
Czytaj także
Zaklęcia Kierwińskiego
W opublikowanym wywiadzie na stronie Wyborcza.pl gazeta zapytała Marcina Kierwińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji, który jednocześnie kieruje warszawskimi strukturami Koalicji Obywatelskiej, czy w związku z tą sprawą przestanie kierować KO w Warszawie. Ten buńczucznie stwierdził, że nie tylko nie zamierza rezygnować, ale dodatkowo nie ma z aferą… niczego wspólnego.
Nie zamierzam rezygnować, ponieważ świeżo co zostałem wybrany na to stanowisko. Mimo próby przyklejenia do tej sprawy polityki, to tak naprawdę w sprawie wokół Szpitala Południowego jest jej naprawdę bardzo mało. Nie chciałbym żyć w świecie, w którym politycy decydowaliby o tym, kogo należy zatrudnić na SOR-z
— odpowiedział.
Na pytanie, czy nie ma sobie nic do zarzucenia, Kierwiński powiedział: „Absolutnie nie”. Zadeklarował, że „żaden polityk KO nie decyduje o tym, kto zostaje zatrudniony w publicznym szpitalu”.
Winny… oczywiście PiS
Stwierdził, że politycy Prawa i Sprawiedliwości „chcą za wszelką cenę przykleić” do niego sprawę Szpitala Południowego. Zapytany, czy był promotorem Kacprzyka w warszawskiej KO, odpowiedział, że lekarz nigdy nie był w żadnych władzach partyjnych na poziomie miasta. Rekomendował też zarządowi powiatu KO, by nie kandydował on do rady Warszawy w 2024 r. Gazeta przywołała opinię opozycji, według której Kacprzyk dostał pracę w Szpitalu Południowym ze względu na przynależność partyjną.
Nie mam nic wspólnego z polityką kadrową Szpitala Południowego. Decyduje o tym wyłącznie zarząd szpitala
— odpowiedział Kierwiński.
Zapytany, czy Rafał Trzaskowski właściwie odpowiedział na ten kryzys, szef MSWiA odparł:
Prezydent zareagował bardzo twardo i zdecydowanie tuż po ujawnieniu nieprawidłowości w tym miejscu. Ta sprawa pokazuje, że w Szpitalu Południowym działy się niepokojące rzeczy. Dlatego Rafał Trzaskowski odwołał zarząd szpitala.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763442-kierwinski-nie-rezygnuje-i-odcina-sie-od-afery
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.