Wielka afera związana z pracą 28-letniego lekarza-milionera z KO Dawida Kacprzyka w Szpitalu Południowym oburzyła polską opinię publiczną. Okazało się też, że w szpitalu działał „salonik VIP”, w którym przyjmowani byli politycy KO i członkowie ich rodzin. Wiadomo już, że informacje o nieprawidłowościach w szpitalu już w zeszłym roku dotarły do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i szefa warszawskich struktur KO Marcina Kierwińskiego, ale ci nic z nimi nie zrobili. Teraz wedle ustaleń Telewizji Republika wynika, że takie sygnały miała też prezes Szpitala Południowego Anna Łukasik (została po wybuchu afery odwołana ze stanowiska przez Trzaskowskiego)!
Telewizja Republika przedstawiła pismo z 21 lipca 20225 roku, które zostało skierowane do ówczesnej prezes Szpitala Południowego Anny Łukasik (wcześniej była m.in. wiceminister zdrowia w rządzie Ewy Kopacz) przez personel Oddziału Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej. Okazało się, że lekarze nie zostawiali suchej nitki na koordynatorze SOR Dawidzie Kacprzyku, który był także radnym KO w warszawskiej dzielnicy Ursus.
W imieniu Zespołu Oddziału Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej chcielibyśmy uściślić przykłady utrudnionej współpracy z lekarzem Dawidem Kacprzykiem. Nasza współpraca z lekarzem Kacprzykiem od początku jego pracy w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym jest trudna i pełna sytuacji konfliktowych. Konflikty te są wszczynane i eskalowane przez lekarza Kacprzyka, a próby załagodzenia sytuacji ze strony pracowników Oddziału Chirurgii, w tym ordynatora oddziału, nie przynoszą skutku
— pisali do prezes szpitala lekarze.
„Takie działanie jest sprzeczne ze sztuką lekarską”
Rzeczywistość współpracy z lekarzem Dawidem Kacprzykiem podczas jego dyżurów przedstawia się w sposób następujący. Wzywanie konsultacji do każdego pacjenta potencjalnie chirurgicznego bez uprzedniego zbadania go i zebrania wywiadu. Postępowanie lekarza Kacprzyka opiera się na schemacie: pacjenci badani są przez ratownika medycznego w triage, następnie rutynowo mają zlecony komplet badań laboratoryjnych, tomografię komputerową brzucha bez kontrastu oraz konsultację chirurgiczną
— opisywali.
Takie działanie jest sprzeczne ze sztuką lekarską. Naraża pacjentów zarówno na niepotrzebne oczekiwanie, jak i na promieniowanie jonizujące, które w późniejszym czasie może zwiększyć ryzyko rozwoju nowotworu u chorego. Dodatkowo należy wspomnieć, że wykonywane przez lekarza Kacprzyka badania generują nieuzasadnione koszty i narażają szpital na stratę. Często po zbadaniu pacjenci nie wymagają żadnej diagnostyki laboratoryjnej i obrazowej
— ostrzegali.
Co istotne, w piśmie pojawił się też temat gigantyczny zarobków 28-letniego lekarza bez specjalizacji. Kacprzyk w zeszłym roku zarobił aż 1,6 miliona złotych.
Jednocześnie należy podkreślić nieadekwatne do umiejętności i obowiązków zarobki lekarza Dawida Kacprzyka, idące w dziesiątki tysięcy złotych. Zarobki te budzą wątpliwości co do ich legalności w trakcie pracy jako stażysta. Są demotywujące dla personelu, który często pomimo znacznie większych kompetencji nie może liczyć na takie wynagrodzenie, a co najważniejsze świadczą, że powiązania polityczne są ważniejsze od umiejętności
— podkreślili lekarze.
Brak reakcji
Jak wiadomo, mimo licznych sygnałów, ani dyrektor szpitala, ani też mając taką możliwość prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski nie zrobili nic, by ukrócić patologiczne praktyki w Szpitalu Południowym. Kontrole i odwołania kolejnych osób odpowiedzialnych za aferę zaczęły się dopiero w tym miesiącu, gdy aferę ujawniły media.
Czytaj także
tkwl/Telewizja Republika
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763281-lekarze-juz-rok-temu-alarmowali-ws-kacprzyka-wycieklo-pismo
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.