5 ważnych powodów, dla których Berek nie może być sędzią TK5 ważnych powodów, dla których Berek nie może być sędzią TK
Jutro Sejm ma wybrać nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wiele wskazuje na to, że rządząca koalicja wskaże na b. ministra Macieja Berka, który zawsze był prawą ręką Donalda Tuska. Kandydat PiS prawnik prof. Artur Kotowski nie zyskał poparcia sejmowej komisji. Tyle że istnieje 5 ważnych powodów, z powodu których Maciej Berek nie może znaleźć się w Trybunale Konstytucyjnym. Czy zostaną one wzięte pod uwagę w czasie głosowania nad tą kandydaturą?
Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała dziś kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Zgłosiła go grupa posłów KO, a premier Donald Tusk gorąco popiera. Nie zawahał się nawet powiedzieć na Campusie Polska Rafała Trzaskowskiego, że potrzebuje swoich sędziów także w TK. Sam Maciej Berek pytany dziś przez dziennikarzy dał jasno do zrozumienia, że w Trybunale Konstytucyjnym będzie realizował plan Donalda Tuska tzw. przywracania praworządności.
Druzgocąca ocena kandydatury Berka. "Mam nadzieję, że prezydent będzie pamiętał"
Głosowanie Sejmu ws. wyboru nowego sędziego TK odbędzie się jutro. Polityczne poparcie kandydatury do niedawna ministra w rządzie Donalda Tuska Maciej Berka nie zmienia faktu, że szereg poważnych przeciwskazań, które wykluczają go z możliwości objęcia funkcji sędziego sądu konstytucyjnego.
Berek na ostatniej prostej do TK. "To jest kpina"
5 ważnych powodów
- Maciej Berek nie ma wymaganego stażu zawodowego jako prawnik. Przepisy wymagają od kandydata na sędziego TK co najmniej 10-letniego, realnego wykonywania zawodu prawniczego np. radcy prawnego lub adwokata. Maciej Berek nie spełnia tego wymogu, gdyż ukończenie aplikacji radcowskiej, czy też umieszczenie na liście radców prawnych, a nawet członkostwo Izbie Radców Prawnych nie oznacza, że ten zawód się wykonuje w sposób czynny. Do tej pory Berek był mocno zaangażowany w sprawy polityczne rządu Tuska i zawodu radcy prawnego nie wykonywał. Z precyzyjnych wyliczeń wynika, że okres faktycznej praktyki zawodowej jest krótszy niż wymagane 10 lat.
- Bezpośredni transfer z rządu do Trybunału Konstytucyjnego. Maciej Berek był w kancelarii premiera prawą ręką Donalda Tuska, odpowiadał za wdrażanie polityki rządu w rządzie, innymi słowy nadzorował działania ministrów. Teraz na polecenie Tuska bezpośrednio po opuszczeniu tego stanowiska wystartował w sztafecie po stanowisko sędziego Trybunału konstytucyjnego. Tymczasem rząd i Sejm przyjęli nie tak dawno ustawę, która zakazywała takim osobom zasiadania w TK, wprowadzała 4-letnia karencję. Przejście bezpośrednio ze stanowiska rządowego do sądu konstytucyjnego jest bardzo krytykowane i przeczy tezom o chęci odpolitycznienia TK przez obecną ekipę rządzącą. To także budzi poważne wątpliwości, czy będzie mógł orzekać w sprawach, które będą oceniać konstytucyjność ustaw m.in. przez niego przygotowanych.
- Maciej Berek chce być sędzią TK, którego do tej pory nie uznawał. To on jako szef Rządowego Centrum Legislacji wstrzymał publikację wyroków Trybunału Konstytucyjnego. A to oznacza, że nie spełnia wymaganego przepisami art. art. 194 ust. 1 Konstytucji RP najwyższego poziomu szacunku dla konstytucji. Nikt nie ma prawa samoistnie podważać statusu TK.
- Dla Macieja Berka ważniejsze od polskiej konstytucji i polskiego prawa są przepisy prawa unijnego. Przyznał to dziś po posiedzeniu sejmowej komisji, która poparła jego kandydaturę. To oznacza, że Maciej Berek nie respektuje ustanowionej w w konstytucji RP hierarchii źródeł prawa w Polsce.
- Brak wyższego stopnia naukowego. Przepisy przewidują, że wymóg wieloletniego stażu praktycznego nie dotyczy osób z tytułem naukowym profesora lub stopniem doktora habilitowanego nauk prawnych. Ponieważ Maciej Berek posiada stopień doktora, nie kwalifikuje się do uproszczonej ścieżki i musi w pełni spełniać rygorystyczne kryteria stażu praktycznego. Tyle że tych kryteriów także nie spełnia – to nie jest w jego życiorysie zawodowym w sposób niebudzący wątpliwości udowodnione.
Ależ cios! Nawet Tuleya podważa kandydata Tuska
koal/źr. wPolityce.pl
