Wolę Puchar Polski niż Ligę MistrzówWolę Puchar Polski niż Ligę Mistrzów. Coraz bardziej interesują mnie mecze „maluczkich”. Mniejszy sztafaż, większa pasja

Za moich dziecięcych i młodzieńczych lat mecze w europejskich pucharach były świętem. Teraz stały się biznesem.
Mam przesyt futbolu à la Liga Mistrzów plus dwie inne euroligi piłkarskie. Nadmierna podaż zredukowała mój prywatny popyt. Za moich dziecięcych i młodzieńczych lat mecze w europejskich pucharach były świętem. Teraz stały się biznesem. I to na skalę przemysłową. Szmal się zgadza, tylko uroku już brak. Ziewam na kolejne „pojedynki gigantów” na różnych szczeblach. Giganci, owszem, ekonomiczni, ale dla mnie skarlali w wymiarze emocji, przeżywania, radości z meczów.
W coraz większym stopniu mam w nosie starcia biznesowo-sportowych potentatów. Coraz bardziej interesują mnie mecze „maluczkich”. Mniejszy sztafaż, większa pasja. O ileż mniejsza forsa, o ileż – dla mnie – większa radość z gry (i jej oglądania).
