„Auf Wiedersehen”, czyli radość o poranku
„Auf Wiedersehen”, czyli radość o poranku. "Biją brawo, krzyczą, wiwatują, rzucają się sobie w ramiona"

Tak Polacy zareagowali na odpadnięcie z mistrzostw świata naszych zachodnich sąsiadów. Wspólnie kibicowaliśmy przeciwko nacji, której w Europie nikt nie lubi.
Mecz o wejście do „szesnastki” piłkarskiego mundialu Paragwaj–Niemcy. Poza stadionem oglądano go w telewizji w setkach domów i barów pod różnymi szerokościami geograficznymi. Nagranie z jednej z takich knajp puściłem znajomemu: futbolista z Ameryki Łacińskiej strzela decydującą „jedenastkę”, a zgromadzonych przed telewizorem ludzi ogarnia euforia. Biją brawo, krzyczą, wiwatują, rzucają się sobie w ramiona. Zadałem mu pytanie, czy wie, gdzie zrobiono to nagranie. „W Paragwaju” – odparł. Odpowiedziałem: „Nie. W Polsce!”. Tak Polacy zareagowali na odpadnięcie z mistrzostw świata naszych zachodnich sąsiadów.
A ja odbyłem podróż do przeszłości: jest 1998 r., mundial we Francji, mecz ćwierćfinałowy Chorwacja– Niemcy. Wyrwałem się z Warszawy, gdzie ministrowałem w rządzie AWS, by pochodzić po czeskich górach i oglądałem to spotkanie w małej mieścinie w kraju naszych południowych sąsiadów. Też w knajpie. Byliśmy w parę osób i okazywaliśmy entuzjazm po każdym golu Chorwatów oraz po zakończonym meczu. Teutoni polegli 0:3. Na początku miejscowi byli przekonani, że jesteśmy Chorwatami, ale szybko wyjaśniliśmy nieporozumienie, a potem wspólnie kibicowaliśmy przeciwko nacji, której w Europie nikt nie lubi.
