Wielka rekonstrukcjaWielka rekonstrukcja. "Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości stał się faktem, mimo że formalnie został czasowo zamrożony"

zdr.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości stał się faktem, mimo że formalnie został czasowo zamrożony.

Gdy przed posiedzeniem Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości (28 lipca 2026 r.) prezes Jarosław Kaczyński mówił, że „w jakimś sensie jest po wszystkim”, tak w istocie było. Faktycznie nastąpiło rozejście się grupy Mateusza Morawieckiego (40 posłów, senator i 3 eurodeputowanych) oraz PiS. Ale o tym, co nieuchronne, obie strony chciały zdecydować na własnych warunkach. A te różnią się zasadniczo i mają bardzo odmienne skutki.

Mateusz Morawiecki i jego grupa widzieli korzyści w tym, że zostaną wyrzuceni. Dla Jarosława Kaczyńskiego i kierownictwa PiS optymalne było takie rozwiązanie, że sami wyjdą. Chodziło o zastosowanie tego samego art. 6 i tego samego ust. 1 statutu Prawa i Sprawiedliwości, lecz w pierwszym przypadku pkt. 3, a w drugim – pkt. 6. Wedle pierwszego z tych przepisów „członkostwo w PiS ustaje wskutek: członkostwa w organizacji, której cele są sprzeczne z celami, zasadami ideowymi, programem lub interesem PiS albo czynnego wspierania takiej partii lub organizacji”. Wtedy zastosowanie ma art. 39 (odpowiedzialność dyscyplinarna), czyli postępowanie dyscyplinarne (art. 42) wszczyna rzecznik dyscypliny na wniosek któregoś z ośmiu uprawnionych organów. W pkt. 6 ust. 1 art. 6 powodem „utraty członkostwa” jest „dobrowolna rezygnacja członka, zgłoszona na piśmie z dniem złożenia rezygnacji”.

Kiedy 28 lipca 2026 r. Mateusz Morawiecki pospiesznie zrezygnował z funkcji przewodniczącego Partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (p.o. od razu został włoski polityk Carlo Fidanza), wpisał się w scenariusz Jarosława Kaczyńskiego. A to, czy jest się wychodzącym, czy wyrzucanym, ma fundamentalne znaczenie: dla statusu, dla przyszłości i dla legendy – czy też mitu założycielskiego. Przekazanie przez Komitet Polityczny rozstrzygnięcia rzecznikowi dyscyplinarnemu przedłuża cały proces i utrudnia działania organizacyjne, choć Morawiecki ogłosił już założenie nowego klubu parlamentarnego (29 lipca), z czego wynikną przetasowania w komisjach sejmowych oraz zajmowanych pomieszczeniach. Pozostaje wystąpienie o zarejestrowanie nowej partii oraz jej trwałe wejście w roli podmiotu do sondaży i budowanie własnej tożsamości. Trzeba też przełamać niepewność wyborców i zwolenników, kogo mają popierać. Decyzja Komitetu Politycznego sprawia, że nie ma spektakularnego „nowego początku” (jeśli posłużyć się tytułem filmu o lądowaniu obcych na Ziemi) – jest „długie pożegnanie” (gdyby użyć tytułu jednej z powieści Raymonda Chandlera i filmu na jej podstawie). „Nowy początek” byłby atutem Morawieckiego, „długie pożegnanie” daje przewagę (przynajmniej taktyczną) Kaczyńskiemu.

Powrót do 2001 r.

Rozłam w partii Jarosława Kaczyńskiego może mieć dla polskiej sceny politycznej skutki, jakich nie było od 2001 r., gdy powstały Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska. Wtedy po raz pierwszy – i na razie ostatni – w III RP polityczny rozwód się opłacił, gdyż powstały podmioty przez ponad 20 lat (od 2005 r.) dzielące między siebie władzę w Polsce.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/32
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.