Czy Morawiecki będzie prawicowym Hołownią?Czy Morawiecki będzie prawicowym Hołownią? "Polacy głosowali na nowość, która okazywała się przystawką PO"

Nie, nie chcę obrażać Mateusza Morawieckiego, który w przeciwieństwie do Szymona Hołowni jest politykiem poważnym. Chodzi o rolę, jaką może odegrać w najbliższych wyborach.
Od dekad wmawia się Polakom, że polityczny stan rzeczy w naszym kraju jest wyjątkowy i stanowi obciążenie dla państwa. Duopol PO–PiS (KO–PiS), czyli odwieczna rywalizacja dwóch coraz bardziej starzejących się liderów: Kaczyńskiego i Tuska, blokować ma demokrację oraz odbierać Polakom możność wyboru. To rozpowszechnione wyobrażenie stanowi mistyfikację i pogłębia niezrozumienie zarówno ustroju, w którym formalnie ciągle jeszcze funkcjonujemy, jak i stanu rzeczy, w jakim znalazła się obecnie cywilizacja zachodnia.
Demokracja przedstawicielska polega na oddelegowaniu władzy na określony czas grupie czy jednostce, której projekt przekonuje zbiorowość. Złożoność życia społecznego musi zatem zostać zredukowana do podstawowych rozwiązań, które wpisane są w opozycję: tak – nie. Czy chcemy konsumować więcej i przestajemy przejmować się przyszłością, czy odwrotnie; inwestujemy w służbę zdrowia czy w przemysł, którego rozwój umożliwi nam zwiększenie na nią środków, ale wiąże się z kosztami dziś. Czy widzimy niebezpieczeństwo ze strony potencjalnego agresora, a zatem zwiększamy środki na obronność, czy nie dostrzegamy ich, a zatem przeznaczamy je na gospodarkę itd. Wybieramy polityka optującego za jednym członem alternatywy. Zawsze jesteśmy skazani na jakiś duopol.
