Upały. Brukselska sauna na krawędzi blackoutuUpały. Brukselska sauna na krawędzi blackoutu. "Stare dobre elektrownie muszą ratować sytuację, stabilizując sieć"

To był przedsmak tego, co nas czeka, jeśli nadal będziemy udawać, że fizyka posłucha i wykona obietnice Tuska.
Gdy termometry w Polsce pokazują rekordowe 40,5 st. Celsjusza, polski system energetyczny dostaje solidny, gorący prysznic. Klimatyzatory szumią wszędzie, lodówki pracują na pełnych obrotach, pralki również. Zużycie prądu bije rekordy. I co wtedy?
„Cudowne”, niestabilne OZE – te same, które Bruksela i nasi domorośli zieloni prorocy wciskają nam jako zbawienie cywilizacji – nagle okazują się kapryśne jak europarlament w dniu głosowania nad kolejną dyrektywą. W takich chwilach to stare dobre konwencjonalne elektrownie muszą ratować sytuację, stabilizując sieć. Bo fotowoltaika pięknie produkuje w południe, ale wieczorem, gdy wszyscy włączają wentylatory, słońce zachodzi i robi się mroczno jak w Brukseli po publikacji raportu o kosztach Green Dealu – jest problem.
