Miliony dla „swoich”. "Za szkody uznano pęknięte płytki na tarasie"Miliony dla „swoich”. "Cztery niezależne źródła jednoznacznie potwierdzają, że w tych miejscach nie było wody powodziowej”

Ludzie związani z Koalicją Obywatelską przejęli miliony, które miały trafić do powodzian. Wybuchła kolejna afera, za którą stoi Marcin Kierwiński. W zdrowej demokracji rząd Tuska dawno podałby się do dymisji. Czy to już państwo mafijne?
To była jedna z największych katastrof żywiołowych w historii współczesnej Polski. Mimo że Donald Tusk przekonywał mieszkańców Dolnego Śląska, iż „prognozy nie są przesadnie alarmujące”, gwałtowna powódź w 2024 r. dotknęła 759 miejscowości i aż 2,4 mln osób. W województwie dolnośląskim poszkodowanych zostało ponad 238 tys. ludzi i prawie 12 tys. firm. Władze Jeleniej Góry wyceniły szkody tylko w majątku komunalnym na ponad 248 mln zł. Okazuje się jednak, że część poszkodowanych do dziś nie otrzymała niezbędnej pomocy, a pieniądze szerokim strumieniem popłynęły do ludzi związanych z Koalicją Obywatelską. Wszystko wskazuje na to, że ujawniony przez dziennikarzy Wirtualnej Polski przekręt w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) to zaledwie początek gigantycznej afery.
Wały powodziowe
Gdyby nie dziennikarskie śledztwo Szymona Jadczaka, cała sprawa pewnie nie wyszłaby na jaw. Bo choć od kwietnia bada ją Centralne Biuro Antykorupcyjne, w strukturach partii nie ma żadnej reakcji. Skala nadużyć w KARR porażała. Według ustaleń Wirtualnej Polski trzy podmioty ze wsi Dziwiszowa otrzymały łącznie 4,5 mln zł. Beneficjentami stali się mąż wiceprezes KARR Anny Konieczyńskiej (200 tys. zł), jej sąsiedzi ze spółki Kadalore (3,2 mln zł) oraz właściciel lokalnej telewizji współpracującej z samorządem (ponad 1,1 mln zł).
Z ujawnionej dokumentacji wynika, że firma Amarcord Piotra Konieczyńskiego, prowadzącego pensjonat, otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego przyznawaną przez KARR. Za „szkody powodziowe” uznano pęknięte płytki na tarasie i uszkodzony tynk na balkonie na piętrze budynku stojącego na wzgórzu.
Kolejnym beneficjentem są bezpośredni sąsiedzi państwa Konieczyńskich. Spółka Kadalore otrzymała łącznie 3,2 mln zł na naprawę sali zabaw dla dzieci w Jeleniej Górze, która – jak ustalili dziennikarze – nigdy nie została otwarta. Większościowy udziałowiec firmy był wcześniej karany, m.in. za przestępstwa podatkowe.
