Srebro rodowe, czyli dwór Jego Donaldowskiej MościSrebro rodowe, czyli dwór Jego Donaldowskiej Mości. "To nie była zwykła pochwała. To był skok o tyczce politycznego wazeliniarstwa"

Ewolucja wazeliniarstwa jest fascynująca.
W każdej epoce władza otaczała się ludźmi, którzy potrafili dostrzec w swoim przywódcy cechy niedostępne zwykłym śmiertelnikom. Królowie mieli nadwornych poetów, cesarze panegirystów, a współczesna polityka ma polityków od występów medialnych. I trzeba przyznać, że niektórzy przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej osiągnęli w tej dziedzinie poziom godny osobnej kategorii artystycznej.
Najnowszy popis dał europoseł Michał Szczerba, który postanowił opisać Donalda Tuska jako „srebro rodowe”, którego „nie trzeba czyścić, tylko stawiać na półce”. W jednej krótkiej wypowiedzi premier został więc jednocześnie zabytkiem, rodzinną pamiątką i eksponatem muzealnym. Pozostaje tylko pytanie, czy należy go umieścić za szkłem, czy może obok kryształów po babci.
