Prawo do życia, czyli ość w feministycznym gardlePrawo do życia, czyli ość w feministycznym gardle. "Współczesny feminizm w centrum zainteresowania stawia aborcję"

Nie dziwi fakt, że podręcznik prof. Wojciecha Roszkowskiego „Historia i teraźniejszość” i sposób, w jaki autor komentuje proces pozaustrojowego zapłodnienia, spotkał się z tak gremialnym oburzeniem.
W Polsce na początku trzeciego tysiąclecia w ożywiony sposób dawało o sobie znać środowisko nowego feminizmu. Jego przedstawicielki spotykały się i prowadziły z sobą publiczny dyskurs. Tak było np. w 2001 r. przy okazji wizyty w Warszawie Janne Haaland Matlary, profesor nauk politycznych, członka papieskiej rady ds. rodziny, ówczesnej minister spraw zagranicznych Norwegii i jednocześnie autorki wydanej także w Polsce książki pt. „Nowy feminizm. Kobieta i świat wartości”.
Nowy feminizm w ujęciu Jana Pawła II
Terminu „nowy feminizm” użył jako jeden z pierwszych papież Jan Paweł II, zwracając uwagę na zagrożenia, z którymi spotyka się kobieta we współczesnym świecie. Program nowego feminizmu odnajdziemy w encyklice „Evangelium vitae”, a także w liście apostolskim „O godności i powołaniu kobiety” („Mulieris dignitatem”). Papież zwracał uwagę przede wszystkim na prawa przysługujące kobiecie, a wynikające ze statusu naturalnego – głównie prawa do macierzyństwa – by pracodawca uwzględniał wszelkie sytuacje z tym związane – a także do pracy, za którą winna otrzymywać godziwe wynagrodzenie, zgodne z jej kwalifikacjami i wysiłkiem.
