Ludzie i zasady. Piszę o nim jako jego duchowy dłużnikLudzie i zasady. "Świat, który kreują dominujące, liberalne media jest zaprzeczeniem realności"

Jego realna postawa była zaprzeczeniem wizerunku, jaki tworzył główny nurt medialny
Wiele napisano już o byłym przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski abp. Józefie Michaliku; ostatni numer „Sieci” otwiera kompetentny wstępniak na jego temat autorstwa Marzeny Nykiel i ja z pewnością nic nowego na jego temat nie mam do dodania. Moja osobista perspektywa może jednak wnieść coś w postrzeganie tego wybitnego kapłana. Piszę o nim jako jego duchowy dłużnik. Miał poważny udział w tym, że odnalazłem się w katolickim Kościele, m.in. udzielił mnie i mojej żonie ślubu, przekształcając nasze wieloletnie, „cywilne” małżeństwo w sakramentalny związek.
Poznałem go na spotkaniach z grupą zainteresowanych sprawami Kościoła dziennikarzy, które zaczął organizować jako przewodniczący KEP. Od początku uderzył mnie autentyzm zainteresowania, jakim darzył swoich rozmówców. Kiedy poznałem go nieco bliżej, wrażenie to pogłębiło się. Jego realna postawa była zaprzeczeniem wizerunku, jaki tworzył główny nurt medialny: zimnego i twardego fundamentalisty. Bardzo podobne odczucie miałem wcześniej, w trakcie dwóch spotkań z papieżem Benedyktem XVI. Był to radykalny kontrast między karykaturą „żelaznego kardynała”, nieludzkiego doktrynera, jakim miał być Józef Ratzinger, a niezwykle ciepłym i ujmującym człowiekiem, na jakiego trafiłem. Powinniśmy się przyzwyczaić, że świat, który kreują dominujące, liberalne media jest zaprzeczeniem realności.
