Niebawem pierwszy dzwonek. Kto właściwie stanie przed klasą?Niebawem pierwszy dzwonek. "Dyrektorzy szkół gorączkowo przeglądają ogłoszenia w poszukiwaniu chętnych do pracy. W Polsce brakuje ok. 20 tys. nauczycieli"

Już po półmetku wakacji. Sierpień przeleci jak z bicza trzasnął. Nadejdzie wrzesień, który od lat kojarzy się z nowymi zeszytami, zapachem świeżo wydrukowanych podręczników i nieco nerwową atmosferą pierwszych dni szkoły. Dla uczniów to początek kolejnej przygody, dla rodziców – logistyczne wyzwanie, a dla nauczycieli – czas planowania i organizacji pracy. Jednak w ostatnich latach nad inauguracją roku szkolnego unosi się jeszcze jedno pytanie: kto właściwie stanie przed klasą?
Jeszcze kilka dekad temu zawód nauczyciela dawał poczucie stabilności i społecznego szacunku. Dziś coraz częściej dyrektorzy szkół, zamiast planować rozwój placówki, gorączkowo przeglądają ogłoszenia i wykonują dziesiątki telefonów w poszukiwaniu chętnych do pracy. Matematyka, fizyka, chemia, języki obce, informatyka, a coraz częściej również edukacja wczesnoszkolna czy przedszkolna – lista brakujących specjalistów wydłuża się z roku na rok.
Paradoks polega na tym, że wszyscy zgodnie powtarzają, iż edukacja jest fundamentem przyszłości państwa. Lubimy mówić o inwestowaniu w młode pokolenie, o innowacyjności i nowoczesnej gospodarce. Trudno jednak budować przyszłość, jeśli już na starcie brakuje ludzi, którzy mają tę przyszłość kształtować. Szkoła nie działa przecież dzięki nowym tablicom multimedialnym czy wyremontowanym salom. Najważniejszy pozostaje nauczyciel – człowiek, który potrafi zainteresować, wyjaśnić, zmotywować i wesprzeć ucznia.
Przygotowania do nowego roku szkolnego coraz bardziej przypominają akcję ratunkową niż spokojne planowanie. Dyrektorzy przesuwają godziny zajęć, łączą klasy, zwiększają pensum obecnym nauczycielom, proszą emerytów o powrót do pracy, a nawet zatrudniają osoby bez pełnych kwalifikacji, licząc na to, że w trakcie pracy uzupełnią wykształcenie. Nie dlatego, że chcą obniżać standardy, ale dlatego, że często nie mają innego wyjścia. Trudno przecież zostawić uczniów bez lekcji. A jak szacują niektórzy, w Polsce brakuje ok. 20 tys. nauczycieli.
