Eugenika po polsku. "Żadne życie nie jest nadmiarem"Eugenika po polsku. "Śmierć dziecka jest opisywana jako droga do komfortu, samorealizacji i życiowego spełnienia"

Jeszcze kilka lat temu selektywną aborcję zdrowego bliźniaka niemal powszechnie uznano by za moralny koszmar. Dziś część opinii publicznej próbuje przedstawiać ją jako „trudną decyzję reprodukcyjną”. To pokazuje, jak działa rewolucja kulturowa. Najpierw przesuwa granice języka, później granice prawa, a na końcu granice sumienia.
Jaka matka skazuje jedno ze swoich dzieci na śmierć tylko dlatego, że „nie planowała dwójki”? Jak bardzo trzeba znieczulić sumienie społeczeństwa, by można było publicznie opowiadać o zabiciu jednego z bliźniąt z uśmiechem, spokojem i poczuciem dobrze wykonanej „usługi”?
Działaczki lewackiego feministycznego Aborcyjnego Dream Teamu poinformowały niedawno, że pomogły dokonać tzw. selektywnej aborcji ciąży bliźniaczej, w dodatku bez wskazań medycznych. Sprawę opisała m.in. Fundacja Życie i Rodzina, a historia wywołała w Polsce szok, niestety tylko u części opinii publicznej. Została przekroczona kolejna granica, która jeszcze do niedawna wydawała się nieprzekraczalna nawet dla wielu zwolenników „liberalizacji prawa aborcyjnego”.
