Polowanie na UFO. "Statek Tuska będzie szukał UFO"Polowanie na UFO. "Trump ujawnia kolejne akta dotyczące UFO po to, by odciągnąć uwagę opinii publicznej i przykryć niewygodne dla siebie sprawy"

W sezonie letnim, tzw. ogórkowym, wszyscy piszą na tematy lekkie, niepoważne. My zaś odwrotnie. Opiszemy sprawę na wagę życia, a nawet śmierci.
To nie może być przypadek. 10 lipca na polecenie prezydenta Donalda Trumpa Pentagon i Departament Wojny po raz kolejny odtajniły i udostępniły dokumenty – nagrania, relacje pilotów, zdjęcia, dokumenty operacyjne dotyczące UFO, a już trzy dni później Donald Tusk obwieścił, że polska wybuduje statek kosmiczny. Premier użył dokładnie takiego określenia – rodem z książek science fiction, jakby chodziło o statek kosmiczny, krążący co najmniej po Układzie Słonecznym niczym USS „Enterprise” z filmów „Star Trek”.
Wedle niektórych komentatorów polityki amerykańskiej Trump ujawnia kolejne akta dotyczące UFO – robił to także w czerwcu, maju i lutym – po to, by odciągnąć uwagę opinii publicznej i przykryć niewygodne dla siebie sprawy, np. przedłużającą się wojnę z Iranem i kryzys na rynku paliw.
Po co premier Tusk obiecuje nam statek kosmiczny? Na ten temat amerykańscy komentatorzy jeszcze się nie wypowiedzieli, ale ta zbieżność dat nie jest przypadkowa i pewnie chodzi o część tajnego polsko-amerykańskiego planu. Statek Tuska będzie szukał UFO. Chyba nie wierzą państwo w to, że Donald Tusk nie wie, co mówi, że opowiada brednie, że ten statek będzie po to, by satelity mogły tankować.
[Polski statek kosmiczny] będzie mógł zapewniać dużo większe możliwości transportowe między Ziemią a satelitami, serwisowanie satelitów, tankowanie
– mówił nasz premier, sprytnie ukrywając przed wrogami prawdziwe, tajne cele misji.
Nieprzyjaciele będą myśleć, że statek ma wozić ropę czy gaz dla tych satelitów, a tymczasem my pomalutku, po cichutku – cap! – złapiemy UFO.
Życie narodziło się w lodówce
Najpierw trzeba jednak ustalić kilka rzeczy. Przylot do nas pozaziemskiego statku, abyśmy go schwytali, musi oznaczać, że gdzieś w kosmosie – podobnie jak na Ziemi – istnieje życie. Tymczasem nikt nie ma najmniejszego pojęcia, skąd się ono wzięło. Najbardziej rozpowszechnionym mniemaniem na ten temat jest teoria abiogenezy. Otóż według niej życie powstało w wyniku przypadkowych zderzeń nieożywionej materii – bum, bum – miliardów, tryliardów, biliardów takich zderzeń w jakiejś zupie, w jakichś kominach hydrotermalnych i raz tak się zderzyło, że się ożywiło. Ja mam własną teorię i jest ona równie mocna.
