Polowanie na UFO. "Statek Tuska będzie szukał UFO"Polowanie na UFO. "Trump ujawnia kolejne akta dotyczące UFO po to, by odciągnąć uwagę opinii publicznej i przykryć niewygodne dla siebie sprawy"

51581-ufo-1673929_1920.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

W sezonie letnim, tzw. ogórkowym, wszyscy piszą na tematy lekkie, niepoważne. My zaś odwrotnie. Opiszemy sprawę na wagę życia, a nawet śmierci.

To nie może być przypadek. 10 lipca na polecenie prezydenta Donalda Trumpa Pentagon i Departament Wojny po raz kolejny odtajniły i udostępniły dokumenty – nagrania, relacje pilotów, zdjęcia, dokumenty operacyjne dotyczące UFO, a już trzy dni później Donald Tusk obwieścił, że polska wybuduje statek kosmiczny. Premier użył dokładnie takiego określenia – rodem z książek science fiction, jakby chodziło o statek kosmiczny, krążący co najmniej po Układzie Słonecznym niczym USS „Enterprise” z filmów „Star Trek”.

Wedle niektórych komentatorów polityki amerykańskiej Trump ujawnia kolejne akta dotyczące UFO – robił to także w czerwcu, maju i lutym – po to, by odciągnąć uwagę opinii publicznej i przykryć niewygodne dla siebie sprawy, np. przedłużającą się wojnę z Iranem i kryzys na rynku paliw.

Po co premier Tusk obiecuje nam statek kosmiczny? Na ten temat amerykańscy komentatorzy jeszcze się nie wypowiedzieli, ale ta zbieżność dat nie jest przypadkowa i pewnie chodzi o część tajnego polsko-amerykańskiego planu. Statek Tuska będzie szukał UFO. Chyba nie wierzą państwo w to, że Donald Tusk nie wie, co mówi, że opowiada brednie, że ten statek będzie po to, by satelity mogły tankować.

[Polski statek kosmiczny] będzie mógł zapewniać dużo większe możliwości transportowe między Ziemią a satelitami, serwisowanie satelitów, tankowanie

 – mówił nasz premier, sprytnie ukrywając przed wrogami prawdziwe, tajne cele misji.

Nieprzyjaciele będą myśleć, że statek ma wozić ropę czy gaz dla tych satelitów, a tymczasem my pomalutku, po cichutku – cap! – złapiemy UFO.

Życie narodziło się w lodówce

Najpierw trzeba jednak ustalić kilka rzeczy. Przylot do nas pozaziemskiego statku, abyśmy go schwytali, musi oznaczać, że gdzieś w kosmosie – podobnie jak na Ziemi – istnieje życie. Tymczasem nikt nie ma najmniejszego pojęcia, skąd się ono wzięło. Najbardziej rozpowszechnionym mniemaniem na ten temat jest teoria abiogenezy. Otóż według niej życie powstało w wyniku przypadkowych zderzeń nieożywionej materii – bum, bum – miliardów, tryliardów, biliardów takich zderzeń w jakiejś zupie, w jakichś kominach hydrotermalnych i raz tak się zderzyło, że się ożywiło. Ja mam własną teorię i jest ona równie mocna.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/31
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.