Globalizacja była błędemGlobalizacja była błędem. "Europa dostała wyjątkowo bolesną lekcję tego mechanizmu na przykładzie Rosji"

Próba zrozumienia polityki Donalda Trumpa wyłącznie przez pryzmat jego osobowości prowadzi na manowce. Znacznie bardziej złożony obraz wyłania się z zestawienia diagnoz Tomasza Wróblewskiego z Warsaw Enterprise Institute oraz dziennikarza Tomasza Grzywaczewskiego, przedstawionych w rozmowach na kanale Bez Doktryny i na antenie Radia Wnet.
Obaj – choć z różnych punktów widzenia – opisują w istocie ten sam proces: Zachód przez trzy dekady budował swój dobrobyt na fundamencie, który okazał się fałszywy, opierał swoją politykę na atrakcyjnej intelektualnie, ale w gruncie rzeczy naiwnej konstrukcji. Wolny handel miał prowadzić do wzrostu dobrobytu, wzrost dobrobytu do wyłonienia się klasy średniej, rozwój klasy średniej do liberalizacji politycznej, a coraz silniejsza współzależność gospodarcza państw miała ostatecznie zmniejszać prawdopodobieństwo konfliktów. Globalizacja nie była więc jedynie sposobem organizacji produkcji – stała się częścią znacznie szerszej, ideologicznej wizji świata i to właśnie ta wizja, a nie tylko jej realizacja, okazała się błędna.
Najbardziej spektakularnym przykładem są Chiny. Ich włączenie do światowego systemu gospodarczego doprowadziło do olbrzymiego rozwoju handlu, ale zamiast obiecywanej konwergencji politycznej dało światu państwo, które stało się najpoważniejszym konkurentem USA. W imię teorii, nigdy niemającej solidnych podstaw, Zachód sam wykarmił rywala zdolnego dziś zagrozić jego pozycji.
