Gram tylko z kobietami. "Miłość to prawda"Gram tylko z kobietami. "Nie boi się mówić głośno o tym, co myśli i czuje"

Amerykańska scena konserwatywna ma nową bohaterkę. To Sophie Cunningham, zawodowa koszykarka, która, jak się okazało, nie boi się mówić głośno o tym, co myśli i czuje.
Szczupła, ładna blondynka („konwencjonalnie atrakcyjna”, jak opisują ją amerykańskie media) w niedawnym wywiadzie dla ESPN dała jasno do zrozumienia, że biologiczni mężczyźni (transkobiety) nie mają miejsca w kobiecym sporcie. „Słyszałam mnóstwo negatywnych komentarzy na temat mojej rzekomej nienawiści do osób transpłciowych. Nigdy nie mówiłam takich rzeczy” – powiedziała w wywiadzie Cunningham, dodając: „Myślę, że jestem tu po to, by szerzyć miłość. Ale myślę też, że miłość to prawda. Chcę chronić młode dziewczyny w szatni czy młode dziewczyny w sporcie, które nie powinny rywalizować z biologicznymi mężczyznami”.
Wypowiadając te słowa w wywiadzie dla prestiżowego sportowego medium, Cunningham stała się jednym z najpopularniejszych i najbardziej aktywnych zawodowych sportowców, którzy przeciwstawili się ideologicznemu szaleństwu współzawodnictwa mężczyzn z kobietami. Ciekawe, że jej narracja o „miłości i prawdzie” przypomina to, co na ten temat mówiła św. Edyta Stein.
„Nie przyjmujcie niczego za prawdę, co byłoby pozbawione miłości, ani nie przyjmujcie niczego za miłość, co byłoby pozbawione prawdy; jedno pozbawione drugiego staje się niszczącym kłamstwem” – mówiła święta karmelitanka, która została zamordowana w Auschwitz.
Prawdę należy chronić
Teraz amerykańska koszykarka powtarza jej myśl dokładnie w takim kontekście, w jakim wypowiadała ją święta. Trzeba mówić prawdę, aby miłość pozostała autentyczna, a nie stała się tylko poprawnością polityczną, która może narobić wiele szkód.
