Oszwabienie frajerów vel kredytowane złodziejstwoOszwabienie frajerów vel kredytowane złodziejstwo. "Jeżeli władza może nieustannie bezkarnie kłamać, to znaczy, że ma prawo hurtowo okradać frajerów"

Ilość kłamstw wylewających się z mediów na polskie głowy jest tak przytłaczająca, że demoluje fundamenty życia społecznego.
Jeżeli władza może nieustannie bezkarnie kłamać, to znaczy, że ma prawo hurtowo okradać frajerów. Te odstępstwa od moralnej normy są ze sobą ściśle powiązane. Ilość kłamstw wylewających się z mediów na polskie głowy jest tak przytłaczająca, że demoluje fundamenty życia społecznego. Nie zapominajmy, że same media też w dużym procencie są ukradzione.
Najgłośniejszy w ostatnich tygodniach przykład to próba oszwabienia (jest takie staropolskie słowo) kilku pokoleń Polaków pod pretekstem ich uzbrojenia. Przygnębiająca jest liczba rodaków, którzy popierają tę akcję. Zaślepienie niepozwalające odróżnić oszustów od przyzwoitych, rzetelnych urzędników, polityków rozumiejących, „co tu jest grane”. Zwracam uwagę, że ekipa rządowa, która desperacko chce Polskę „dozbroić”, to ci sami „obywatelscy” miglance, którzy kilkanaście lat temu radykalnie rozbrajali i miniaturyzowali Wojsko Polskie. Likwidacja wszystkich garnizonów po wschodniej stronie Wisły była strategicznym aktem oddania połowy Polski ewentualnym gościom ze Wschodu – projekt marsz. Kulikowa z jeszcze dawniejszych lat. W tamtym momencie całe nasze siły zbrojne mieściły się na jednym stadionie. O sprzeciwie nikt z nich nie myślał. Rząd kochał Rosję taką, jaka ona jest. Uzbrojenie naszej armii stanowiły przypadkowe resztki Układu Warszawskiego, rozsypane bez ładu i składu pod dowództwem generałów i pułkowników też z przypadku. Minęły lata, do władzy znowu dorwała się zgrana ekipa sprzed 2015 r…. i co nam tu wyprawia?
