OGNIEM NA WPROST. Chora miłośćOGNIEM NA WPROST. Chora miłość, groźby atakiem nuklearnym, denazyfikacja Niemiec, skręcający pocisk

Niemcy przypominają w swoim zachowaniu żonę menela, który co wieczór wraca pijany i leje kobietę do nieprzytomności.
Rosyjska mobilizacja, zwana przez Ukraińców „mogilizacją”, nabiera rumieńców.
Już ok. 250 tys. młodych ludzi zwiało za granicę. To prawie cały kontyngent, który miał pomaszerować na wojnę. Ale chytry Ruski w siódmym punkcie dekretu o mobilizacji, który utajnił, zaznaczył, że branka może mieć zasięg do 1,3 mln sztuk mięsa armatniego. Płoną komendy uzupełnień, na ulicach miast protestują ludzie, a tamtejsze siły porządkowe aresztują kogo się da, by wysyłać na front. Choć skala protestów rośnie, jednak dalej nie jest jakaś rewelacyjna, bowiem Rosjanie wolą zwiać za granicę, niż zrobić porządek we własnym chlewiku, który nazywają krajem. Ukraińcy właśnie przedstawili w mediach społecznościowych pierwszego zmobilizowanego sołdata, który po trzech dniach w wojsku trafił do ich niewoli. Na nagraniu gość jęczy, że na Ukrainie nie ma żadnych nazioli, tylko rosyjskie dowództwo każe strzelać do kobiet i dzieci. „Nie wierzcie propagandzie!” – apeluje do swoich rodaków jeniec, myląc z nerwów Rosję ze Związkiem Sowiecki, w której imieniu znalazł się w obszarze działań wojennych. A tak nawiasem mówiąc, wcale mu się nie dziwię, że wydaje mu się, iż nadal żyje w Sowietach, bo wot, kakaja raznica?
