Nowy świat po „końcu historii”. Homo oeconomicus przyszłościNowy świat po „końcu historii”. „Wyprodukować homo oeconomicus przyszłości, zombie – człowieka nihilizmu”

Z polskiej perspektywy zachodzące zmiany rodzą pytanie o przyszłość Ameryki.
Globalizacja dobiega swojego kresu. Powraca konserwatywne myślenie o polityce, bo zostało zachwiane przekonanie, że jutro musi być nieuchronnie lepsze niż dziś. Wraz z wojną powróciła też świadomość agonistycznej natury polityki z kategoriami politycznej dominacji, geopolityki i nieprzewidywalności, które idea końca historii chciała uznać za przeszłość. Taką diagnozę kreślą konserwatywni politolodzy i filozofowie.
Wchodzimy w czas deglobalizacji, a model polegający na wolnym przepływie kapitału, dóbr i osób przeżywa wyraźny kryzys. Epidemia koronawirusa obnażyła wszystkie jego słabości, gdy okazało się, że w Europie nie produkuje się maseczek i paracetamolu, a ukraiński konflikt dowiódł w świecie zachodnim faktu, że brak niezależności energetycznej zawęża przed państwem pole wyborów politycznych. Poszukiwanie taniej produkcji i ściąganie siły roboczej kruszy i tak wątłe poczucie stabilizacji. Technologiczna rewolucja cyfrowa ograniczyła się do wąskiego wycinka rzeczywistości, masowy dostęp do internetu i komputeryzacja nie okazały się tak silnym impulsem rozwojowym jak elektryfikacja czy rozwój kolei. Nastąpił zastój w naukach biomedycznych: ludzie umierają na nowotwory, a coraz większa część europejskiej populacji będzie cierpieć na choroby związane ze starzeniem się. Zamiast rozwoju potęgowano podbijanie wartości akcji, które nie odzwierciedlały wartości firm i gospodarek, żądano wygórowanych dywidend, a panowanie finansjery sprzyjało odejściu od przemysłu.
