Mistrzowie dezinformacji. Dziwna katastrofaMistrzowie dezinformacji. "Skąd ta nerwówka? Chodzi tylko o rzetelną informację"

Sprawy lotnicze muszą być dla premiera Tuska obsesyjną traumą
Atak dronów, które swobodnie przekroczyły naszą granicę od wschodu, wywołał niezwykły ferment. Pojawiły się oskarżenia o rosyjską dezinformację. Walczyły ze sobą wersje: drony przyleciały z Rosji kontra drony przyleciały z Ukrainy. Oficjalnie stanęło na tym, że z Rosji, a kto twierdzi inaczej jest ruskim prowokatorem. Prawdziwe zamieszanie zrobiło się jednak o to, co zniszczyło dach domostwa w Wyrywkach tej nocy, gdy nastąpił atak. Do ONZ wysłano jegomościa z ekipy podającej się za rząd i zaopatrzonego w zdjęcia, który na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa wygłupił się na cały świat, oświadczając, że te straty to efekt rosyjskiego nalotu dronami. Czy naszych ekspertów nie zdziwiło, że takie zniszczenia mógł wywołać dość lekki obiekt na wzór tych znajdowanych na polach? Aż wreszcie zdziwiło!
Gruchnęła wieść, że spowodowała to rakieta wystrzelona z F-16. I tu nastąpiła kumulacja dezinformacji. Pałac prezydencki zażądał dokładnego raportu o tym, co się wydarzyło. Na to premier Tusk wypalił na platformie X: „Łapy precz od polskich żołnierzy”. Skąd ta nerwówka? Chodzi tylko o rzetelną informację.
