Gospodarczy eksperyment człowieka z piłąGospodarczy eksperyment człowieka z piłą. "Prezydent Milei rozcina biurokracje, zwalnia 30 tys. urzędników, zamyka 13 ministerstw!"

Prezydent Argentyny tnie wydatki i redukuje etaty w podległych sobie instytucjach: zwolnił 30 tys. urzędników, zamknął 13 ministerstw, a dzięki zmniejszeniu regulacji doprowadził do obniżenia cen najmu mieszkań. Najważniejszą przyczyną rosnącej inflacji są wysokie wydatki państwa nieznajdujące pokrycia w dochodach. "Apel o przywrócenie zdrowego rozsądku oraz powrót do wartości, które wyznaje większość obywateli świata."
Javier Milei to ulubieniec ekonomistów i inwestorów. Kochają go, bo wprowadza w życie ich najbardziej szalone pomysły. Na razie idzie mu całkiem nieźle. Argentyńczycy są cierpliwi, ale jeżeli terapia skrajnie rynkowego prezydenta nie przyniesie efektów, gniew ludu strąci go tam, skąd przyszedł – na miejsce politycznego i gospodarczego outsidera.
Milei nie jest politycznym nowicjuszem, jednak do listopada ub.r., kiedy zwyciężył w wyborach prezydenckich, nie wspiął się ponad status kontrowersyjnego polityka i ekscentrycznego telewizyjnego komentatora o krańcowych poglądach. Sam siebie określił dziwacznym mianem anarchokapitalisty i liberalnego libertarianina, co znaczy tyle mniej więcej, że jest bardziej wolnorynkowy niż sam wolny rynek. Jest tak skrajny, że nawet liberałowie mają z nim problem, gdyż Milei uważa ich za zdrajców, a sam liberalizm za inną formę socjalizmu.
