Co się stało w lesie pod Iziumem?Co się stało w lesie pod Iziumem? Płytko zakopane ciała, setki ofiar brutalnie zabitych...

Co to za mentalność siedzi w rosyjskich głowach, że żyli tam tak przez całe miesiące?
Kiedy wchodzi się do sosnowego lasu między grube nasypy jasnego piasku, pierwsze co uderza człowieka, to intensywny zapach zepsutego mięsa. Trudno to bez maseczki wytrzymać. Prawie 500 płytko zakopanych pod Iziumem ciał porzuconych tu przez Rosjan pozostawiło po sobie wiele makabrycznych śladów.
Od początku wojny nazwa miasta oznaczała grozę. Izium już w pierwszych dniach wojny dotknęły intensywne walki, bo Rosjanie podeszli tu z obwodu biełgorodzkiego i woroneskiego. Na miejscowość spadło w sumie ok. 500 pocisków, co na zamieszkane przez 45 tys. ludzi miasteczko oznaczało zniszczenie pokaźnej części zabudowań, zwłaszcza w centrum. Najpierw Izium znaczyło więc nic innego jak bombardowane miasto. W połowie marca zaczynają się walki uliczne, Rosjanie szturmują ulica po ulicy, skrzyżowanie po skrzyżowaniu, nawet w oficjalnych raportach wojskowych nie było do końca jasne, co tam się naprawdę dzieje. Izium znaczyło wtedy intensywne walki, ostrzały, kolejne zniszczenia. Wojenne zmagania trwały tam do końca miesiąca, a następnie miasto zaczęło być wielką, wojskową bazą okupanta, który stamtąd prowadził intensywne, wściekłe ataki na Donbas, w stronę Słowiańska. Izium znaczyło więc ośrodek rosyjskiej siły. Gdy z początkiem września rosyjskie pozycje posypały się pod naporem błyskotliwej kontrofensywy Ukraińców, Izium zaczęło oznaczać miejsce zbrodni – pod miasteczkiem odkryto setki ciał, niechlujnie zakopanych w pobliskim lesie.
