Cicha ofiara populizmu. "Polityka cyrkowa"Cicha ofiara populizmu. Jak znaleziono kozła ofiarnego

Cyrk polityczny: przedstawienia, kozły ofiarne, czystki i kreowanie "dobrego cara". Brak tu troski o dobro obywateli.
W erze polityki cyrkowej, czyli takiej, która nie niesie za sobą powagi zmian, poprawy losu ludzi, a jest jedynie ciągłym przedstawieniem, raz śmiesznym, raz strasznym – ofiarami nie zawsze są ci, których imiona przebijają się na nagłówki gazet czy do topowych tweedów polityków. Często najmocniej dostaje się tym, których imion nigdy nie poznamy — szarym urzędnikom, działaczom czy zwyczajnym obywatelom, zmuszonym do milczenia lub składania kariery na ołtarzu populistycznych strategii. W rzeczywistości to oni, cisi świadkowie machinacji politycznych, stają się anonimowymi ofiarami działań, których pełne skutki znają tylko sami decydenci.
Nie chodzi tylko o polityczne czystki, których ofiarami są tysiące zwykłych ludzi – ich „winą” jest to, że pracowali za rządów obozu politycznego nienawidzonego przez obecnego premiera, którego partia i ugrupowania jego współkoalicjantów są wygłodniałe stołków i apanaży. Mam na myśli konkretny przykład, o którym dziś się nie mówi, a sprawa była przecież głośna miesiąc temu. Premier Donald Tusk, zorientowawszy się w skali zniszczeń spowodowanych powodzią, zamiast przyznać się do nieprzygotowania państwa na nadchodzący kataklizm, postanowił zwrócić uwagę opinii publicznej na kozła ofiarnego, którym stał się dr Piotr Jabłoński, były dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.
