Brunatne życiorysy. Jest to „historyczna sensacja”Brunatne życiorysy. "Babci i dziadkowi tak jakoś wyszło, że zapisali się do NSDAP. Tak było łatwiej. To nie znaczy, że kochali Hitlera"

Mimo rozkazu zniszczenia dokumentacji wydanego pod koniec wojny zachowało się ok. 80 proc. akt.
Ujawnienie przez Archiwum Narodowe Stanów Zjednoczonych imion, nazwisk, dat urodzin i numerów legitymacji partyjnych milionów członków NSDAP wzbudziło sensację na świecie oraz spory dyskomfort w wielu niemieckich rodzinach.
Jeden chciał pomóc przywrócić pokój i porządek w ojczyźnie. Drugi stracił zaufanie do ugruntowanych partii i czuł się wykorzystywany jako mięso wyborcze. Trzeci zainteresował się narodowymi socjalistami, ponieważ miał wrażenie, że prasa kłamie. Tak latem 1934 r. Niemcy opisywali powody, dla których wstąpili do NSDAP.
Byli wśród nich Friedrich Jörns z Eschwege koło Kassel, Ernst Seyffardt z Duisburga czy nauczyciel Michael Schwarz z Obernhain w Turyngii. Ich zeznania zebrał amerykański socjolog Theodore Fred Abel, który po tym, jak nie udało mu się nawiązać bliższych kontaktów z członkami NSDAP w celach badawczych, wpadł na pomysł, by zorganizować w III Rzeszy konkurs na…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
