Buta ambasadora. "Niemcy grożą Polsce"Buta ambasadora. "Berlin domaga się od nas odszkodowań lub zwrotu utraconego terytorium?"

Polska nie ma szczęścia do niemieckich ambasadorów, ale ich nominacje nie są jakimś zrządzeniem losu. Berlin świadomie wyznacza kandydatów, którzy okazują się nieuleczalnie skażeni poczuciem wyższości wobec Polaków.
Pod koniec sierpnia do Warszawy przyjechało 20 niemieckich edukatorów, wśród nich 18 nauczycieli. Wzięli udział w pięciodniowym seminarium „Okupacja – terror – opór”, zorganizowanym wspólnie przez Muzeum Powstania Warszawskiego oraz Instytut Pileckiego w Berlinie we współpracy z Fundacją Adenauera. Uczestnicy odwiedzali muzea i miejsca pamięci związane z okupacją Warszawy, zapoznając się w ten sposób z polską perspektywą II wojny światowej.
To inicjatywa pożyteczna i zasługująca na wsparcie, zważywszy na edukacyjne luki Niemców w wiedzy historycznej. Oczywiście 18 nauczycieli, którzy przyjechali do Warszawy, to kropla w morzu potrzeb, ale według Hanny Radziejowskiej, szefowej berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego, liczba uczestników nie wynikała z braku zainteresowania.
To było od początku planowane dla 20 osób. Chętnych było kilka razy tyle i dlatego powtarzamy i rozwijamy projekt
– zapewniła.
W tym momencie wszystko by było wyjaśnione, gdyby do dyskusji nie włączył się Miguel Berger, ambasador Niemiec w Warszawie, którego bardzo zirytowały narzekania na zbyt małą liczbę uczestników seminarium.
Bądźcie choć raz zadowoleni, że grupa nauczycieli historii specjalnie przyjeżdża z Niemiec, żeby dowiedzieć się więcej o Powstaniu Warszawskim
– napisał na platformie X.
