Niemcy mordowali Powstańców. Dlaczego opierać na nich obronę o Polski?M. Nykiel: Niemcy mordowali Powstańców. Nie odpowiedzieli do dziś. Dlaczego Tusk opiera na nich bezpieczeństwo Polski?

Przez kilka lat morderczej wojny Niemcy próbowali zniszczyć polski zew wolności. Bezskutecznie. 1 sierpnia 1944 Warszawiacy podjęli heroiczny zryw, dowodząc że polskości zdławić nie sposób. Cześć dla Powstańców Warszawskich niesie konkretne zobowiązania: pamięć o bestialstwie Niemców i utrzymanie niepodległości Polski. Co jednak, gdy sami rządzący przeciwko tym zobowiązaniom występują? Po raz kolejny premier nie stanął przy ostatnich bohaterach tamtych walk. Wolał pozostać poza narodową wspólnotą, by uniknąć konfrontacji z faktami. Zamiast walczyć o prawdę historyczną i należne Polsce reparacje, tchórzliwie rezygnuje z roszczeń, opiera polskie bezpieczeństwo na wskazaniach Berlina i pozwala systematycznie osłabiać Polskę.
Mimo że przez lata próbowano podważać zasadność bohaterskiego zrywu Warszawiaków, nie udało się zdławić dumy z heroicznej walki. Ich determinacja jest dla kolejnych pokoleń budującym przykładem nieuciszanego pragnienia suwerenności. Bili się o wolność, godność, o polską tożsamość, o ducha narodu, którego nie dało się złamać przez lata okupacji. Stanisław Marczak-Oborski wiersz „Do Powstańca” zakończył jednoznacznym uzasadnieniem słuszności tej walki: „Choćby zawiodła szelka pomoc, choć przyjdą dni głodu i moru, ostatniej stawki nie przegramy – stawki naszego honoru”. Byli zapatrzeni w heroiczną postawę Powstańców Styczniowych, która wyznaczała drogę ich pragnień. Dziś my zapatrzeni jesteśmy w ich jasne twarze i mamy zaszczyt uczyć się od nich patriotycznego męstwa. Tylko czy skutecznie? Ile w nas jeszcze polskiego honoru, który każe walczyć o suwerenność kraju? Czy zostawimy kolejnym pokoleniom coś, z czego będą mogły czerpać budującą siłę? Pola do walki wcale nie brakuje. Na początek wystarczyłoby zatrzymać niszczenie państwa. Sposobów wyrażenia obywatelskiego sprzeciwu jest przecież w demokracji wiele.
Podbój krajów dokonuje się dziś w sposób pozornie pokojowy. Niemcy konsekwentnie wpływają na osłabienie polskiej gospodarki, na wzmacnianie wewnętrznych podziałów, na zacieranie prawdy historycznej, na budowanie swojej hegemonii i podporządkowanie krajów UE własnemu dyktatowi. Jak to możliwie, że zaledwie 80 lat po wojnie, tak bezrefleksyjnie oddajemy przywództwo Berlinowi? Przecież Niemcy wymordowali pokolenie naszych dziadków. Zginęło z ich rąk ponad 5,2 mln ludzi. Warszawa została przez Niemców zmieciona z powierzchni ziemi, a Polska zniszczona i rozkradziona. Straty, które mają dramatyczne konsekwencje do dziś, oszacowano na kwotę 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów zł. I choć poprzedni rząd wysłał do Berlina rachunek za wojnę, Donald Tusk posłusznie go wycofał. Zapowiedział nawet, że to Polska zapłaci odszkodowania żyjącym ofiarom Niemców. Ta tchórzliwa postawa staje się coraz bardziej toksyczna.
Niemcy, które zbudowały swoją siłę gospodarczą na grabieży i zniszczeniu Polski, dziś narzucają nam warunki codziennego funkcjonowania, niszcząc nasz rozwój i konkurencyjność. Najwyższa pora oprzytomnieć. Wystarczy zachować zdrową pamięć historyczną, wyciągać z niej prawidłowe wnioski i dbać o polski interes narodowy. Niestety, żadną z tych rzeczy nie jest zainteresowany obecny rząd. Czy o taką Polskę przelewano krew? Walczący za jej wolność takie działania nazwaliby zdradą.
