Wojna? Niemiecka infrastruktura stanie kością w gardle NATOWojna? Niemiecka infrastruktura stanie kością w gardle NATO

JK_berlin_02032018_015 (1).webp
Flaga Niemiec (fot. Fratria) / Flaga Niemiec (fot. Fratria)
FacebookTwitter

Czy niemiecki system energetyczny jest przystosowany do potrzeb NATO w przypadku wojny? Odpowiedź jest mało optymistyczna i dlatego powinna dać do myślenia również polskiemu rządowi.

Na stronie internetowej Bundeswehry dostępne są ogólne informacje o Niemieckim Planie Operacyjnym (OPLAN DEU) i „zaangażowaniu sojuszniczym Niemiec”, jako głównego „węzła NATO w sercu Europy”. Gdyby doszło faktycznie do kryzysu na wschodniej flance NATO, czyli na przykład w Polsce, to właśnie przez Niemcy przetoczyć ma się cała fala sprzętu wojskowego i tysiące żołnierzy w transportach jadących na wschód. Bundeswehra informuje oficjalne, że założenie jest takie, iż „w ciągu sześciu miesięcy przez Niemcy musi zostać przerzuconych nawet 800 000 żołnierzy sojuszniczych i 200 000 pojazdów”. A zatem władze muszą zapewnić „wsparcie w zakresie ochrony i bezpieczeństwa, kontroli ruchu, transportu i przeładunku drogą lądową, kolejową, morską i na lotniskach, zakwaterowania i wyżywienia, tankowania i konserwacji, opieki medycznej, a nawet doradztwa prawnego”. I co bardzo ważne, nie wystarczy dobra wola rządu ani udział tylko powiązanych z państwem firm i instytucji, lecz także „usługi partnerów cywilnych i komercyjnych”.

Wojsko zależne od rozdrobnionych cywilnych instalacji

Tymczasem, jak wskazuje portal Oilprice.com, cała infrastruktura, jaką w sytuacji kryzysu będzie chciało w Niemczech wykorzystać NATO zależy „od cywilnej sieci elektroenergetycznej”. Stąd jakikolwiek „atak na sieć w pobliżu jednego z węzłów transportowych” zagroziłby poważnymi utrudnieniami w ogóle w całej operacji wsparcia i pomocy dla zagrożonego kraju. Tymczasem – jak informuje portal - „niemiecki system elektroenergetyczny jest podzielony między czterech operatorów sieci przesyłowych wysokiego napięcia i aż 851 operatorów sieci dystrybucyjnych”. Jednocześnie zdecydowana większość spółek dystrybucyjnych to nie są potężne firmy: to grupa liczącą 643 podmioty, które obsługują mniej niż 30 tys. klientów (odbiorców). „Konwoje NATO przecinające Niemcy korzystałyby zatem z sieci elektroenergetycznych należących do setek firm o bardzo zróżnicowanym terytorium, poziomie zatrudnienia i zasobach finansowych” – wskazuje portal i przypomina, że „za ochronę instalacji odpowiadają operatorzy”. A biorąc pod uwagę ostatnie incydenty, jakie miały miejsce w Niemczech, jak choćby ten na lotnisku w Lipsku, kwestia zabezpieczenia odpowiedniego infrastruktury energetycznej nabiera szczególnie ważnego znaczenia. Portal przypomina, że „policja dba o bezpieczeństwo otaczającej i (instalacje energetyczne) przestrzeni publicznej”.

W Polsce mamy znacznie mniej spółek dystrybucyjnych niż w Niemczech i nie wynika to tylko z różnicy w powierzchni obu państw. W naszym kraju działają duże podmioty jako operatorzy, kontrolowane przez największe firmy sektora energetycznego czyli PGE, Tauron, Energa (należąca do Orlenu) oraz Enei i niemieckiego koncernu E.ON, a każdy z nich obsługuje miliony odbiorców. Ale są także bardzo małe podmioty, lokalne – w sumie około 200. Za największe sieci odpowiada spółka PSE czyli krajowy operator. 

Zderzenie polityki klimatycznej z armią

Inna kwestia – poza systemem elektroenergetycznym, która jest tak samo ważna dla obronności, jak stabilne dostawy energii to zapatrzenie w paliwo. I nie tyle chodzi o najpopularniejszą benzynę Pb95 ale o olej napędowy. To na paliwie diesla bazuje wojskowy transport i potrzebuje go w olbrzymich ilościach. Portal Oilprice przytacza dane z początku roku i ćwiczeń Bundeswehry, z których wynika, że armia zużyła w krótkim czasie 300 tysięcy litrów diesla i 170 tysięcy litrów oleju lotniczego. Tymczasem skala tej operacji była niewielka w porównaniu z tą, z jaką mielibyśmy do czynienia w sytuacji realnego konfliktu, bo „Niemcy przyjęły i przetransportowały około 6400 żołnierzy Sojuszniczych Sił Reagowania NATO”. Odbyło się „tylko” 75 lotów wojskowych, wykorzystano siedem statków transportowych i promów oraz prawie 100 konwojów drogowych.

Armia bazowała i bazuje na tradycyjnym paliwie i musi mieć gwarancje jego dostaw, nawet jeśli Komisja Europejska i kilka przodujących w niej krajów członkowskich opowiada się za redukcją paliw kopalnych i elektromobilnością. 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.