Niemcy, dlaczego tak mordowaliście na Pomorzu?Niemcy, dlaczego tak mordowaliście na Pomorzu?
Ktokolwiek będzie reprezentował Republikę Federalną Niemiec w Gdańsku 1 września powinien usłyszeć proste pytania prezydenta Gdańska, dziś akurat Aleksandry Dulkiewicz.
Dlaczego na Pomorzu niemieccy urzędnicy przygotowali Polakom pierwszy polski Katyń?
Dlaczego niemieckie państwo, jego instytucje i służby, jego funkcjonariusze zamordowali kilkadziesiąt tysięcy Polaków z Pomorza? Ani na Śląsku, ani w Wielkopolsce, gdzie wcześniej wybuchały polskie powstania, nie przeprowadzano tak masowych czystek etnicznych?
Skąd więc taka skala mordów, grabieży, bezeceństw wobec Polaków przeprowadzanych metodycznie przez organy ówczesnego państwa niemieckiego?
Dlaczego 87 lat po zbrodniczej napaści, "specjalnej operacji wojskowej", przeprowadzonej dla pożytku waszego państwa, nie jesteście Niemcy w stanie wyjawić odpowiedzialnych za mord na polskich pocztowcach w Gdańsku?
Kto ich zabijał, kto wydawał rozkazy tym, którzy mordowali w biały dzień na oczach setek gapiów?
Johannes Schaefer?
Który następnie organizował getto w Łodzi i służył w Waffen SS a po wojnie pracował dla BND Republiki Federalnej Niemiec?Czy był przesłuchiwany, gdzie są protokoły, co powiedział, co przemilczał, skoro denazyfikacja się powiodła?
Willy Bethke?
Co powiedział podczas przesłuchań pułkownik gdańskiej policji, który kierował podpaleniem budynku poczty? Odszedł ze służby 15 września 1939, był słuchany w prokuraturze jako... świadek, nie został osądzony za spalenie 10.letniej Erwiny Barzychowskiej, Józefa Wąsika, zastrzelenie Jana Michonia.
Dlaczego nie ujawniono jego zeznań?
Hellmut Willich?
Inspektor SD i Sipo, kierujący eksterminacją ludności polskiej, wysiedleniami i rabunkami dostał w sądzie w Muenster 3,5 roku więzienia, odsiedział 3,5 miesiąca, co wiedział, co zeznał?
Hellmut Froboess?
Prezydent policji gdańskiej, której wydział kierowany przez Rudolfa Troegera, podesłanego przez gestapo z Berlina, przygotował listy polskich obywateli przeznaczonych do wymordowania lub zesłania do Stutthofu; po epizodzie gdańskim został prezesem sądu krajowego w Poznaniu (Wartegau) u zbrodniarza Greisera. W procesie denazyfikacyjnym otrzymał grupę V - całkowicie uniewinniony. Co powiedział komisji w Ludwigsburgu, co komisja zapisała lub czego nie zapisała?
Demokratyczna republika niemiecka mogła mu więc wypłacać pełną emeryturę, chyba większą niż 5 tys. marek, które za swoich pomordowanych pocztowców otrzymali w Gdańsku ich krewni, ofiary sędziego Kurta Bode, prokuratora Hansa Giesecke i organizatora tego strasznego sądu gen. Wehrmachtu,
Friedricha Eberhardta?
Jak to możliwe, że mając taka hipotekę sędzia Bode i prokurator Giesecke tworzyli zdenazyfikowany, praworządny wymiar niemieckiej sprawiedliwości?
Czy naprawdę można w RFN uważać, że za kilka tysięcy marek można wykupić zbrodnie państwa, które pod pomnikiem Obrońców Poczty Polskiej i na Westerplatte, reprezentujecie?
Jeśli tak uważacie, to znaczy, że denazyfikacja się nie powiodła.
Zamiast frazesów o przyszłości, złych słowach Polaka, radosnych korowodach, nazistach o nieznanej narodowości, prezydent Gdańska, kimkolwiek by nie był, powinien żądać od każdego przedstawiciela państwa niemieckiego współpracy w poszukiwaniu prawdy o jego zbrodniach na polskich obywatelach.
Dziś na te pytania powinien odpowiadać pan Karl Matthias Klause, konsul RFN w Gdańsku.
