Piekło zamarzło! W Niemczech obrona klimatu wychodzi z modyPiekło zamarzło! W Niemczech obrona klimatu wychodzi z mody

Choć w Niemczech nie brakuje aktywistów klimatycznych i organizacji promujących walkę z globalnym ociepleniem, to jednak coraz trudniej im przekonać zwykłych obywateli do masowych protestów w obronie klimatu.
Gdy fala upałów przetaczała się w ostatnich tygodniach przez Europę i dotknęła także Niemcy, eko-organizacje miały problem ze zmobilizowaniem ludzi do protestów. Nic dziwnego, że portal Deutsche Welle, oficjalny organ rządu w Berlinie, przytacza wypowiedzi zmartwionych tym faktem aktywistów. Rzeczniczka jednej z czołowych w kraju organizacji – Fridays for Future Germany mówi wręcz, że bardzo trudno zmotywować ludzi, by wyszli na ulice w obronie klimatu. Linda Kastrup w rozmowie z DW wskazuje, że „kiedy kanclerz Friedrich Merz całkowicie ignoruje i lekceważy politykę klimatyczną (…), a mimo to nie pada na ten temat ani jedno słowo – nieuchronnie pozostawia to w ludziach wrażenie, że ochrona klimatu nie ma znaczenia w życiu prywatnym”.
Spada przychylność wobec akcji klimatystów
Jak zmieniło się nastawienie do akcji protestacyjnych w obronie „płonącej planety”, pokazała niedawna demonstracja w Berlinie, w której według DW wzięło udział „zaledwie kilkaset osób”. Tymczasem jeszcze przed pandemią COVID-19 klimat był niemal tematem numer jeden w debacie publicznej, i w demonstracjach w jego obronie brały udział nawet setki tysięcy ludzi. Ostatnio wiosną aktywistom udało się zmobilizować obywateli do udziału w protestach przeciwko dalszemu wykorzystywaniu paliw kopalnych w Niemczech, ale i tak w znacznie mniejszym stopniu niż kilka lat temu. Ostatnie znaczące protesty odbywały się w kilku dużych miastach wiosną, z inicjatywy m.in. Greenpeace i WWF. Uczestnicy żądali od kanclerza Friedrich Merza i jego rządu przyśpieszenia przejścia na odnawialne źródła. Jednak choć organizatorzy przekonywali, że w akcji w Berlinie, Monachium, Hamburgu i Kolonii uczestniczyło około 80 tysięcy ludzi, to dane policji były znacznie niższe. Podano, że w stolicy demonstrowało „tylko” 9 tysięcy ludzi, a nie około 24 tysiące (jak informowali pomysłodawcy akcji), zaś w Kolonii 4,5 tysiąca (a nie 30 tysięcy).
Według DW spada przychylność internautów wobec aktywistów klimatycznych. Rzeczniczka Linda Kastrup mówiła, że ostatni jej filmik w sieci, „w bardzo krótkim czasie zebrał 2000 nienawistnych komentarzy”.
Jej opinie to kolejny dowód na to, że teraz wielu obywateli w ogóle w Unii traktuje bardziej priorytetowo problemy ekonomiczne, niż kwestię zapobiegania przyszłym zmianom klimatycznym.
